Książka Mikołaja Gabły na odwołany Kermesz

Dziś i jutro w Olchowcu powinien odbywać się Kermesz i to nie byle jaki, bo jubileuszowy – trzydziesty. Niestety pod Horbem cisza i smutek, bo Kermeszu nie ma i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Jest jednak pewien radosny akcent. Otóż w trakcie Karmaeszu miała się odbyć premiera książki Mikołaja Gabły, pt. Olchowiec Łemków utracony. I mimo, że Kermeszu nie ma, premiera – jak zapowiada wydawca dzieła „Wydawnictwo Żyznowski” – mimo wszystko ma się odbyć. I choć wydawca nie zdradza szczegółów, to domyślamy się, że będzie to premiera internetowa, ale jednak książkę – wiemy to z pewnych źródeł – będzie można w Olchowcu zakupić.
O samej książce nie wiele wiemy, bo jeszcze jej nie widzieliśmy, ale za to znamy dobrze jej autora. Mikołaj Gabło, to ostoja olchowieckiej tradycji. Od początku był dobrym duchem odnowionego po latach Kermeszu. Jako członek Towarzystwa Karpackiego był przy narodzinach idei przywrócenia jego obchodów, a jako przewodniczący Cerkiewnej Rady Parafialnej stał się jego współgospodarzem i podporą przez następne trzydzieści lat. Wspomnienia pana Mikołaja drukowaliśmy już w Głosie spod Horbu wydawanym z okazji Kermeszy, a także w Almanachu karpackim „Płaj”. Dziś serdecznie gratulujemy mu książki i z wielką niecierpliwością oczekujemy na możliwość jej przeczytania. Czytaj dalej

Rewaszowe Bieszczady po raz dziewiętnasty

Wirus nie wirus, w Bieszczady trzeba jechać, a tym co chcą je naprawdę poznać Oficyna Wydawnicza „Rewasz” już po raz  dziewiętnasty (!) oddaje do rąk przewodnik pod redakcją Pawła Lubońskiego Bieszczady. Przewodnik dla prawdziwego turysty. Tak, tak, trudno w to uwierzyć, ale to już dziewiętnaste wydanie tego najlepszego przewodnika po Bieszczadach dla tych, co chcą wiedzieć gdzie są i co widzą wędrując po połoninach i bukowych lasach. A także tych, którzy chcą wiedzieć jak tu kiedyś było, jacy żyli ludzie i co ciekawego się działo. Na 408 stronach formatu B6, zawarte jest wszystko co o Bieszczadach trzeba wiedzieć. Są też 32 strony ze zdjęciami barwnymi, 100 zdjęć czarno-białych, oraz 51 szczegółowych mapek i planów miejscowości, a także 18 rysunków. Czytelnik znajdzie tu ogólną charakterystykę grupy górskiej i jej dziejów, ale też szczegółowe omówienia najważniejszych zagadnień z historii, geografii, przyrody, etnografii i socjologii Bieszczadów dawniejszych i obecnych. Część szczegółowa przewodnika opisuje poszczególne pasma górskie: Wysoki Dział czyli pasmo Chryszczatej i Wołosania, pasmo graniczne od Łupkowa do Roztok Górnych, masyw Łopiennika i Falowej, pasmo graniczne od Roztok do Ustrzyk Górnych z Jasłem, Rabią Skałą i Wielką Rawką, Połonina Wetlińska, Połonina Caryńska, masyw Tarnicy i Halicza z pasmem granicznym, aż po przeł. Użocką, Przedgórze Bieszczadzkie (Otryt i Żuków) oraz okolice bieszczadzkich zalewów: solińskiego i myczkowskiego. Opisano także zejścia z pasma granicznego na Słowację. Najobszerniejszą część przewodnika stanowi Słownik miejscowości zawierający szczegółowe informacje krajoznawcze o wszystkich miejscowościach na omawianym terenie, w tym także nieistniejących.

Zimowy widok na Howerlę

Pejzaże czarnohorskie są w polskim malarstwie prawdziwą rzadkością, szczególnie np. w porównaniu z tatrzańskimi, to też warto odnotować pojawienie się na rynku aukcyjnym każdego takiego dzieła. Wkrótce, bo już 23 maja 2020 r. o godz. 16 na aukcji nr 184 „Malarstwo, grafika, fotografia, rzemiosło artystyczne” w salonie DESA w Katowicach przy ul. Mariackiej 5, będzie można nabyć olej zatytułowany „Zimowy widok na Howerlę” (Pożyżewska, Breskuł, Howerla) pędzla żołnierza Legionów Polskich Jana Kuśmidrowicza (1886-?) namalowany w 1938 r.

Redyk pod Howerlą

Wczoraj na podhowerlańską Połoninę Gropa nad Koźmieszczykiem wyszły na wypas owce. To już jeden z ostatnich owczych kierdli w Czarnohorze. Link do filmu z tego wydarzenia udostępnił nam Jura Nesteruk. Bardzo dziękujemy.

Album pocztówek z Huculszczyzny

Uprzejmie informujemy, że na Ukrainie ukazało się właśnie drugie wydanie albumu archiwalnych pocztówek autorstwa Petra Korpaniuka z Kosowa pt. Mij ridnyj kraj (Мій рідний край). Autor jest znanym kolekcjonerem kart pocztowych z terenu szeroko rozumianej Huculszczyzny i Pokucia, a album, a w zasadzie dokładnie mówiąc katalog,  został wydany bardzo porządnie i zawiera ponad czterysta reprodukcji widokówek z początku XX w. W opisach podani są wydawcy pocztówek, a w wielu wypadkach także autorzy reprodukowanych zdjęć jak na przykład Henryk Gąsiorowski czy Mikołaj Seńkowski oraz grafik. Zainteresowanych zakupem albumu prosimy o kontakt mailowy z autorem pod adresem: korpanyuk@ukr.net

Zaginiony krajobraz bieszczadzkich połonin

Dziś w ramach udostępniania archiwalnych płajowych tekstów kolejna propozycja. Niemal trzecią część 56 tomu Płaju zajmuje obszerna monografia bieszczadzkich połonin napisana przez Wojciecha Krukara, doskonałego znawcy i badacza tych gór znanego nie tylko z publikacji w naszym Almanachu. Na podstawie wywiadów z dawnymi mieszkańcami bieszczadzkich wiosek (w większości już dziś nieżyjącymi) autor artykułu rekonstruuje organizację gospodarki połoninnej i odnajduje jej zachowane do dziś w terenie relikty. Niestety, jak sam pisze, wysiedlenie lokalnej społeczności w 1946 r. doprowadziło do zaniku kultury pasterskiej i uniemożliwiło jej bardziej systematyczną dokumentację. Jeżeli ktoś chce poczytać o ukrytej w bieszczadzkim krajobrazie prawdziwej historii tych gór, serdecznie zapraszamy do lektury (do pobrania w pdf).

Ku pokrzepieniu serc karpackich

Żeby tym, którzy siedzą w miejskich murach nie przyszło przypadkiem do głowy, że Karpat już nie ma, redaktor karpackich postanowił zamieścić obrazek dla dodania otuchy.
Kochani, góry są na swoim miejscu! Nawet mimo tego, że 56. Studenckiego Rajdu „Beskid Niski” w nich nie ma.

Opowieści z dawnego Bystrca pod Czarnohorą

Wywiązując się ze złożonej jakiś czas temu obietnicy publikowania artykułów z wydanych wcześniej tomów Płaju przypominamy dziś obszerny tekst Andrzeja Ruszczaka z tomu 53, w którym autor prezentuje opowieści huculskie znalezione w zapiskach Stanisława Vincenza przechowywanych w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu. Nie są to zwykłe ludowe legendy, lecz historie „z życia” nasycone elementami nadnaturalnymi. My, z naszym sceptycyzmem i racjonalizmem, czytając je, możemy uśmiechać się z politowaniem, ale dla Hucułów sprzed blisko stulecia była to codzienna rzeczywistość ich świata, niebudząca najmniejszych wątpliwości. A i dzisiaj wydaje się to być ciekawa lektura na przymusowe domowe wieczory. Do pobrania w pdf-ie.

Mistrzyni wielkanocnej tradycji

Najnowszy numer Wierchowińskich Wieści z 17 kwietnia 2020 roku na pierwszej stronie zamieścił krótki wywiad z Julią Potiak, młodą pisankarką z podczarnohorskiego Bystrzca, nawiązując w ten sposób do wypadającej w najbliższą niedzielę Wielkanocy w obrządku wschodnim. O Julii pisaliśmy już na naszym portalu przy okazji  „Spotkanie Vincenzowskiego” w Bystrzcu i międzynarodowej konferencji „Vincenz. Dialog – Karpaty – Europa Wschodnia” w Krakowie, w której brała udział. Teraz zachęca ona wszystkich do podtrzymywania pięknej huculskiej tradycji malowania pisanek, po to, żeby podarować je bliskim i kolegom w przeddzień Święta Zmartwychwstania Chrystusa.
Jeśli nie robiłeś tego wcześniej, może Ci się to wydawać trudnym zadaniem – mówi Julia – ale wcale tak nie jest, pomimo faktu, że rysowanie na powierzchni jajka jest oczywiście trudniejsze niż na papierze. Zajmować się malowaniem pisanek może każdy, ale musi pamiętać o tym, że te rysowane na pisance wzory wypełnione są głęboką treścią i pochodzą z dawności. Dobrze jest, jeśli rysunek na jajku zawiera symbole, które są bliskie osobie nią obdarowanej. Każda pisanka ma swoje własne znaczenie, każdy rysunek wykorzystujący różne symbole ma inne sakralne przesłanie. Dlatego wspierajmy i kultywujmy te piękne tradycje naszych przodków – Христос Воскрес!

Wioska podhalańska w tonacji blue

Łowców oryginalnych karpatianów niniejszym informujemy, że na 272. Aukcji Sztuki Dawnej i Antyków 22 kwietnia o godz. 18 w Domu Aukcyjnym „Rempex” w Warszawie przy ul. Karowej 31 będzie można zakupić oferowaną pod 6. numerem katalogowym piękną akwarelę Władysława Skoczylasa (1883-1934) zatytułowaną „Wioska podhalańska” (rok 1930 , papier, 74 x 101,5 cm).  Na tej samej aukcji można będzie wylicytować także kolejny obraz z cyklu „Targ huculski” Fryderyka Pautscha (1877-1950) (olej, płótno naklejone na tekturę, 65 x 91 cm, ok. 1920 r.).
oraz obraz olejny Józefa Wrzesińskiego pt. „Kościół w Kwiatoniu”. Autor tego obrazka był uczniem J. Stanisławskiego w krakowskiej ASP. Brał udział w wystawach Związku Artystów Plastyków, należał do grona artystów związanych z Zakopanem. W latach międzywojennych mieszkał w Sosnowcu. Z tym ostatnim obrazkiem jest jednak pewien kłopot. Otóż jakby nie patrzeć, przedstawia on cerkiewkę łemkowską, ale na pewno nie tę w Kwiatoniu. Czy malarz malował z pamięci i jest to synteza kilku zapamiętanych cerkiewek, czy jednak obraz jakieś konkretnej? Zagadkę dedykujemy specjalistom od łemkowskich cerkwi na długie wirusowe wieczory.

Miło nam poinformować, że powyższa zagadka została definitywnie rozwiązana dzięki wiedzy i spostrzegawczości dr Włodzimierza Witkowskiego. Otóż na obrazie Józefa Wrzesińskiego przedstawiana jest cerkiewka z Powroźnika. Wątpliwości budziła widoczna częściowo na obrazie po lewej stronie wolno stojąca dzwonnica, której obecnie w Powroźniku nie ma. Okazało się jednak, że była i można ją odnaleźć na starych mapach katastralnych. Prezbiterium obecnie pokryte gontem, też kiedyś – tak jak na obrazie – było pokryte blachą. Widać to dokładnie na przedwojennej fotografii (którą pokazujemy) zrobionej mniej więcej z tego samego miejsca, z którego malował swój obraz Wrzesińskie, tyle, że on był tam jesienią, a zdjęcie wykonano latem. Zatem nie Kwiatoń, tylko Powroźnik.

Wynik naszego „śledztwa” potwierdził swoim autorytetem jeden z najlepszych obecnie znawców cerkwi łemkowskich Jarosław Giemza. Pisząc, że fotografia cerkwi z dzwonnicą jest w szematyźmie Łemkowszczyzny z 1936 r. Dzwonnica nie stała na osi cerkwi, bo tam była kamienna bramka w ogrodzeniu, lecz na pn.-zach. od wieży cerkwi. Wybudowano ją pewnie, gdzieś na przełomie 20. i 30. lat XX w. Była szkieletowej konstrukcji, szalowana poziomo deskami, z kalenicowym dachem o czterech połaciach i galeryjką.
Pięknie dziękujemy!