Wydarzenia

Biblioteka Vincenza trafiła do Lwowa

W poniedziałek 8 lutego 2021 r. w Kamienicy Królewskiej (zwanej też Korniaktowską) przy lwowskim Rynku uroczyście zaprezentowano księgozbiór Stanisława Vincenza zakupiony od rodziny pisarza przez deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy Mykołę Kniażyckiego. Księgozbiór ten trafi do biblioteki Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie, gdzie będzie udostępniony szerokiej publiczności. W przyszłości znajdzie się w Centrum Stanisława Vincenza, które powstać ma w Krzyworówni na Huculszczyźnie. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele władz Lwowa, naukowcy, literaci i muzealnicy. Obecni byli też przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie oraz Instytutu Polskiego w Kijowie.
Spotkanie prowadziła Maria Górska, która przypomniała zebranym biografię Stanisława Vincenza i przedstawiła historię przeniesienia jego biblioteki do Lwowa. Głos zabrali m.in. inicjator przedsięwzięcia Mykoła Kniażycki, gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki, deputat Rady Obwodu Lwowskiego Wołodymyr Kwurt, dyrektor Lwowskiego Muzeum Historyczny prof. Roman Czmełyk oraz pierwszy laureat Nagrody im. Stanisława Vincenza Myrosław Marynowycz. Przesłanie od Towarzystwa Karpackiego wydane specjalnie na tę uroczystość odczytał po polsku członek naszego Towarzystwa dr Jurij Nesteruk, po ukraińsku zaś Mykoła Kniażycki (tekst w wersji polskiej i ukraińskiej). Zawarta w przesłaniu, nawiązującą do ducha dawnej Huculszczyzny, refleksja dr Jana A. Choroszego została nagrodzona rzęsistymi brawami. Czytaj dalej

Magiczne miejsce

W sobotę (30 stycznia 2021) w Łopience miało miejsce przedziwne, nigdzie indziej nie notowane zjawisko. Przez cały dzień zupełnie spontaniczne, przez nikogo nie zapraszani i nie zwoływani przybywali tu ludzie i śpiewali kolędy. Co więcej także całkiem spontanicznie kursowała do Łopienki z doliny Solinki trakcja konna, ciesząca się całkiem niezłą frekwencją.  Tak więc proszę Państwa, nie ma co owijać w bawełnę, Łopienka to naprawdę magiczne miejsce.

O rocznicy pamiętają też w Słobodzie

Z prawdziwą satysfakcją pragniemy poinformować, że Stanisław Vincenz w pięćdziesiątą rocznicę śmierci był wspomniany również w Słobodzie (dawniej Rungurskiej), a więc w miejscu swojego urodzenia. Kameralną uroczystość ze złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy pod poświęconym mu, stojącym tam pomnikiem, 28 stycznia 2021 roku zorganizowała pani Ljubow Motrynczuk, dyrektorka najprawdopodobniej jedynej (mamy nadzieję, że tylko na razie) na świecie biblioteki im. Stanisława Vincenza.
W imieniu wszystkich wielbicieli jego twórczości, pięknie za to dziękujemy.

Pamięć o Stanisławie Vincenzie

28 stycznia mija 50 lat od śmierci Stanisława Vincenza (3.11.1888-28.01.1971). W przeddzień tej rocznicy przedstawiciele środowisk kultywujących pamięć o osobie i twórczości „Homera Huculszczyzny” spotkali się na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie przy grobie Vincenzów, na którym pięknie się prezentował niedawno odnowiony krzyż. Wspominaliśmy dzieła Stanisława Vincenza, a przede wszystkim głębokie, humanistyczne przesłanie jego życia, szczególnie aktualne i ważne w obecnej, tak bardzo podzielonej Europie. Ze wzruszeniem wysłuchaliśmy fragmentów „Połoniny” oraz sygnału huculskiej trembity wykonanego przez Piotra Kłapytę (najlepszego trembitarza na zachód od Sanu). Wiemy, że potomkowie Stanisława Vincenza i wszyscy miłośnicy jego dzieła byli z nami na Salwatorze duchem. Myślami byli z nami również przyjaciele z Ukrainy, a Mykoła Kniażycki, członek Rady Najwyższej Ukrainy przekazał nam przesłanie, które zostało odczytane. Uroczystość zakończyła wspólna modlitwa za dusze śp. Stanisława, Ireny i Andrzeja Vincenzów oraz złożenie na ich grobie wieńców i zapalenie znicza.
Równocześnie z naszymi obchodami grupa bystreckiej młodzieży pod wodzą Julii Potiak dotarła pod Krzyż Vincenzowski stojący pod Czarnohorą na miejscu domu Stanisława Vincenza. Zapalono tam znicz, a krzyż przyozdobiono haftowanym huculskim „rusznykiem”.

Przy okazji już dziś informujemy, że w ramach „Spotkań Karpackich online” 21 listopada 2021 r. organizujemy „Sympozjum w 50. rocznicę śmierci Stanisława Vincenza”, które poprowadzi Jan A. Choroszy. Serdecznie zapraszamy (program Spotkań Karpackich online).

(lr)

A to film nakręcony przez Justynę Kłapytę w trakcie tej uroczystości.

 

Życzenia u nas jak zwykle karpackie

Wiosenny Płaj na gwiazdkę

Przedostatni tom Płaju – prawda, że brzmi to smutno, ale niestety z faktami się nie dyskutuje – rozpoczynamy obszernym i niezwykle wnikliwym artykułem Tadeusza Trajdosa o organizowaniu się Polaków na Spiszu i Orawie w okresie międzywojennym. Jest to pierwsze tak szczegółowe opracowanie, uwzględniające wszystkie obszary działalności i przypominające galerię dziś już całkowicie zapomnianych postaci działaczy społecznych Spisza i Orawy. W kolejnym artykule z Tatrami na widnokręgu Krzysztof Miraj analizuje przebieg i funkcje historycznej drogi orawskiej biegnącej z Piekielnika do Głodówki przedstawionej na rękopiśmiennej mapie z 1762 r. Natomiast Leszek Rymarowicz zabiera nas jak zwykle w Karpaty Wschodnie, a dokładnie na Huculszczyznę, żeby opowiedzieć zajmująco o wykluwaniu się  ruchu spółdzielczego w dolinach Prutu i Czeremoszów, oraz o tym jak ciekawe formy on przybierał i jakie odnosił sukcesy. Tu także pojawia się cały szereg wydobytych przez autora z niebytu nazwisk lokalnych – huculskich i nie tylko – działaczy spółdzielczych. Za sprawą Wolframa Wendelina dowiadujemy się o istnieniu już w czasach powojennych w dolinie Hramitnego wąskotorowej kolejki o ciekawych rozwiązaniach technicznych obsługującej wyręby na północnych stokach Połonin Hryniawskich. Z kolei Andrzej Ruszczak na podstawie prowadzonych od lat na Huculszczyźnie badań terenowych konstatuje z nieukrywanym smutkiem i żalem odchodzenie w przeszłość wierzeń i obrzędów związanych z tradycyjnym pasterstwem, także już praktycznie znikającym z połonin. Czytaj dalej

Nowe władze Towarzystwa Karpackiego

Miło nam poinformować, że 10 grudnia 2020 r. odbyło się Walne Zgromadzenie Towarzystwa Karpackiego (oczywiście online), na którym wybrano nową Radę w następującym składzie:

Robert Księżopolski        prezes
Leszek Rymarowicz         wiceprezes
Paweł Luboński                sekretarz
Juliusz Marszałek             skarbnik
Zbyszek Kaszuba              pełnomocnik ds. Łopienki

Warto zaznaczyć, że choć w składzie nowej Rady jest dwóch byłych prezesów TK, to jednak nowy prezes po raz pierwszy w trzydziestoletnich dziejach Towarzystwa nie wywodzi się ze Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich. Można więc – z pewną ostrożnością – powiedzieć, że idzie nowe!

Odnaleziony grób Piotra Kontnego

Ciekawe wieści ze Lwowa przysłał nam członek naszego Towarzystwa dr Jurij Nesteruk. Otóż na Cmentarzu Łyczakowskim dzięki wskazówkom Ihora Monczuka odnaleziono grób Piotra Kontnego, o którym sądzono, że został już dawno zlikwidowany. Piotr Kontny to niezwykle ciekawa i bardzo karpacka postać. Urodził się w 1895 r. we wsi Dubie (dawny powiat Brody, woj. lwowskie), zmarł w 1947 r. we Lwowie. Gimnazjum ukończył w 1915 r. we Lwowie następnie studiował na uniwersytecie lwowskim, gdzie obronił pracę doktorską z filozofii. Wg niektórych źródeł miał także uczęszczać do seminarium duchownego, ale święceń nie przyjął. W latach trzydziestych był członkiem komitetu wykonawczego Lwowskiego Kuratorium Państwowej Komisji Ochrony Przyrody, członkiem zarządu Lwowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, oraz sekcji ekonomicznej Towarzystwa Przyjaciół Huculszczyzny.
Jego postać i działalność przybliżył nam artykuł Andrzeja Ruszczaka i Patrice M. Dabrowski, opublikowany w Płaju 35 pt. „Piotr Kontny — zapoznany badacz Huculszczyzny” (pdf). Znajdziemy w nim także obszerną bibliografię jego publikacji.
Przy okazji warto też przeczytać artykuł samego Piotra Kontengo opublikowany pierwotnie 25 IX 1936 r. w czasopiśmie „Bunt Młodych”, a przedrukowany w Płaju 35, zatytułowany „Goci, Huculi i… August III” (pdf). W świetle pojawiających się także współcześnie (szczególnie w Internecie) różnych dyrdymałów o pogańskich świątyniach na kolejnych wschodniokarpackich ostańcach, lektura na czasie i bardzo odświeżająca.

„Pogórze Popradzkie” w regionalizacji Karpat

To w zasadzie nic nowego, bo „Pogórze Popradzkie” jako propozycja przewijało się w fachowej literaturze już od dłuższego czasu, teraz jednak w ramach nowej regionalizacji fizycznogeograficznej Polski stało się faktem, a przez gorliwców wprowadzane jest już nawet na mapy. Najwyższy więc czas zapytać, czy na pewno jest to zmiana fortunna i czy dokładnie została przemyślana. Ten nowy mezoregion ma w granicach Polski dwie enklawy – na zachodzie grzbiet Eliaszówki 1023 m w Górach Lubowelskich i na wschodzie Góry Leluchowskie z Kraczonikiem 936 m. W obydwu wypadkach mamy do czynienia z krajobrazem zdecydowanie górskim, w którym względne różnice wysokości sięgają, a nawet przekraczają 500 m. Z tego punktu widzenia na pewno nie jest to pogórze. To po pierwsze. Po drugie zaś w języku polskim „pogórza” mają określona konotację i utrwaloną semantykę, do ignorowania której nawet tytuły profesorskie nie mogą upoważniać.  Żeby daleko nie sięgać: SJP „pogórze – obszar niewielkich wzniesień poprzedzający właściwe góry”. Czytaj dalej

Krowy mówią NIE!

Jak donosi portal Jaslo4u.pl w niedzielę, 25 października, odbył się w Beskidzie Niskim nietypowy protest. Krakowska artystka Cecylia Malik wraz z Kolektywem Siostry Rzeki, z mieszkańcami Myscowej, a także Fundacją Greenmind i Koalicją Ratujmy Rzeki zorganizowała artystyczne wydarzenie – protest pod hasłem „Krowy mówią NIE zbiornikowi Kąty-Myscowa”. Na pastwiska w Myscowej krowy wyszły ubrane w kolorowe kocyki z hasłami: „My tu zostajemy”, „Nam tu dobrze”. W związku z planowaną budową 43-metrowej zapory zalane zostaną pastwiska, zburzona dawna cerkiew, zalany cmentarz, a kilkuset mieszkańców będzie wysiedlonych. Budowa tej zapory planowana jest od ponad pięćdziesięciu lat, ale ostatnio mocno się jej perspektywa urealniła. Bank Światowy przyznał ponad 34 mln zł na prace związane z przygotowaniem budowy. Zbiornik retencyjny Kąty-Myscowa na Wisłoce ma mieć  powierzchnię około 430 hektarów oraz 65 mln m sześc. pojemności. Ma zapewnić wodę dla Jasła, Mielca i Dębicy nawet w przypadku półrocznej suszy i zabezpieczać przed powodzią Jasło, ale także Dębicę i Mielec. Ale czy na pewno nie da się tego zrobić w inny sposób i mniejszym kosztem?