Wszystko na temat: Nazewnictwo

Oronim Czarnohora w XVI-wiecznej kartografii (Płaj 37)

Andrzej Wielocha

(fragment)

Utarło się w dotychczasowej literaturze dotyczącej Czarnohory przyjmować, że nazwa ta w dokumentach kartograficznych pojawiła się po raz pierwszy dopiero na pochodzącej z połowy XVII w. mapie Ukrainy Guillaumea le Vasseur de Beauplana. Pogląd taki znajdujemy u Marka Olszańskiego i Leszka Rymarowicza, w książce Powroty w Czarnohorę (Marek Olszański i Leszek Rymarowicz, Powroty w Czarnohorę, Pruszków 1993, str. 104), gdzie autorzy piszą, że nazwa Czarnohory, w wersji Carna Hora pojawia się po raz pierwszy na mapie de Beauplana wydanej w 1650 r., i że dotyczy fragmentu terenu gdzieś u źródeł Prutu. Za nimi tezę tę powtarza Wojciech Krukar (Wojciech Krukar, Nazewnictwo terenowe Czarnohory, w: Czarnohora, przyroda, człowiek, red. Mateusz Troll, Kraków 2006). Twierdzi tak również autor umieszczonego w internecie obszernego artykułu zatytułowanego Чорна Гора чи Піп Іван? (www.karpaty.com.ua/?chapter=12&item=361) Czytaj dalej

O nazwie Krępak i pokrewnych (Płaj 30)

Tomasz  Borucki

(fragment)

[dla celów publikacji internetowej usunięto przypisy]

Z ogólnie dziś przyjętą nazwą geograficzną Karpaty konkurował przez ponad 350 lat oronim Krępak, w kilku formach upowszechniony w XVI wieku. Na miano „skamieliny nazewniczej”, jakiego użył prof. Stanisław Rospond odnośnie do Karpat, zasługuje więc również owa dużo młodsza, ale dawno już obumarła nazwa. Jak dotąd nie udało się przekonywująco wyjaśnić przemian, jakim podlegała. Warto tedy podjąć próbę ich prześledzenia, zwłaszcza, że może się to okazać przydatne w literaturoznawstwie, gdzie interpretuje się Krępak dość sztampowo – zacieśniając do konotacji tatrzańskich. Może to być istotne również w kształtowaniu współczesnej nomenklatury geograficznej. Przyjrzyjmy się zatem jak owa nazwa funkcjonowała poprzez stulecia. Czytaj dalej

O nazwie „Karpaty” (Płaj 28)

Andrzej Wielocha

(fragment)

(…)
Z kilkunastu nazw gór niewątpliwego autorstwa Ptolemeusza tylko dwie przyjęły się na stałe. Są to Karpaty i Sudety. Z obydwoma do dziś badacze maja liczne problemy. Po pierwsze właściwie nie wiemy jakich gór one tak naprawdę dotyczyły w pierwotnym tekście Ptolemeusza. W wypadku Karpat można je odnosić jedynie do jakiejś konkretnej góry w Karpatach Wschodnich, w wypadku Sudetów, większość badaczy identyfikuje je z Lasem Czeskim lub Szumawami. Po drugie ogromne problemy mają z nimi też językoznawcy. W obydwu przypadkach poszukiwania etymologii zakończyły się wątpliwymi sukcesami.
Karol Buczek pisze, że większość gór, które umieścił w Sarmacji Europejskiej Ptolemeusz, w ogóle nie istniała. Czy jednak na pewno tak musiało być? Myślę, że góry te mogły istnieć naprawdę… w relacjach, które Ptolemeusz skrzętnie zbierał i na postawie których tworzył swoje „opisanie świata”. Góry te mogły zresztą istnieć także w rzeczywistości. Autorzy relacji mogli je widzieć nawet osobiście. Jednak próbujący owe relacje zebrać w całość autor był w sytuacji kogoś, kto na podstawie opisu kilku ślepców musi narysować krzesło. Jeżeli przyjmiemy, że rysujący nigdy krzesła wcześniej nie widział, może się zdarzyć, że będzie ono miało siedem nóg i trzy oparcia. Czytaj dalej

Płaj – co to właściwie znaczy (Płaj 14)

Andrzej Wielocha
(fragment)

[przypisy pominięto]

Właściwie to już od pierwszego zeszytu „płaju”, czyli od ponad dziesięciu lat, noszę się z pomysłem napisania większego tekstu na temat słowa płaj i jego znaczeń. Pierwszą, trochę może intuicyjną próbę zawarłem w motcie, które od pierwszego zeszytu pojawia się na naszych stronach tytułowych. Wtedy wy­dawało mi się, że o znaczeniu tego słowa dużo więcej powiedzieć się nie da, i myślałem raczej o pokazaniu konkretnych przykładów jego występowania na terenie Karpat oraz tego, jak termin ten funkcjonował w piśmiennictwie. Jed­nak w miarę poszukiwań moje zdumienie wielością jego znaczeń, powszech­nością występowania, a zarazem fascynacja otaczającą go tajemniczością, rosły lawinowo. Dzisiaj moja wiedza na ten temat jest znacznie większa niż dziesięć lat temu, choć z pewnością nadal mocno niekompletna. Ponieważ jednak tekst ten nie ma ambicji naukowych, mam nadzieję, że czytelnicy wybaczą mi jego braki, składając je na karb mojej niecierpliwości. Czytaj dalej