Płaj 57 dedykowany księdzu Sofronowi

Boże Narodzenie za progiem, a my dopiero doczekaliśmy się wiosennego Płaju. Cóż, samo życie. Jak to już sygnalizowaliśmy przy różnych okazjach, bohaterem naszych łamów jest dziś ksiądz Sofron Witwicki, któremu poświęcamy ponad jedną trzecią objętości tomu. Postać to pod wieloma względami szczególna i na wskroś karpacka, a dodatkowo rocznicowa – bo mija właśnie i 200. rocznica jego urodzin i 140. rocznica śmierci. Szczególnie chcemy polecić odtworzony na podstawie nie publikowanej dotąd korespondencji epizod działalności księdza Sofrona jako delegata Towarzystwa Tatrzańskiego pod Czarnohorą. Nie będziemy specjalnie ukrywać, że przy okazji żmudnego zbierania rozproszonych strzępków informacji o „proboszczu Hucułów” bardzo się z nim zaprzyjaźniliśmy. Być może więc w swej fascynacji jego osobą nie jesteśmy obiektywni – ocenę zatem pozostawiamy czytelnikom, mając jednak nadzieję, że czasu poświęconego lekturze żałować nie będą.
Drugą barwną postacią związaną losami z nieoficjalną stolicą Huculszczyzny, o której piszemy w tym tomie, jest doktór Jakub Newiestiuk, który przez lata leczył żabiowskich Hucułów i sprowadzał na świat kolejne ich pokolenia. Zanim opuścimy doliny obu Czeremoszów, proponujemy jeszcze opowieść o zarządzie nigdy nie wybudowanej kolei wąskotorowej i o inżynierze Mędraku, jej niedoszłym budowniczym, który z konieczności zajął się odbudową klauz.

Klauza”Szybene” w trakcie odbudowy, fot. ze zbiorów Henryka Mędraka

Z Huculszczyzny przenosimy się na Orawę. Piekielnik to miejscowość położona na granicy Podhala i Orawy z przepięknym widokiem na Tatry, założona przed 1588 r. na prawie wołoskim. O nieznanych szczegółach z dziejów jego kościoła pisze Tadeusz M. Trajdos.
O tym, że w innej nieoficjalnej stolicy, tym razem Bieszczadów – Lesku – miał stanąć pomnik Marszałka i dlaczego do tego nie doszło można przeczytać tylko u nas.
Rzadko na naszych łamach gości tematyka tatrzańska, ale tym razem mamy coś specjalnego. Przedrukowujemy mianowicie bardzo ciekawy artykuł tatrzański spokrewnionego z  Tetmajerami okulisty Adama Langiego zamieszczony na początku XX w. w czasopiśmie medycznym oraz spisaną przez niego gadkę góralską Jędrzeja Wali o tym, jak dr. Chałubiński poradził sobie z cholerą.

Przewodnicy zakopiańscy ok. 1875 r. Siedzą: Jędrzej Wala syn, Jędrzej Wala ojciec (głębiej)
i Maciej Sieczka; stoją Wojciech Roj i Szymon Tatar, fot. Awit Szubert.

Maciej Śliwa opowiada o kolejnym odnalezionym właśnie obozie konfederatów barskich w Beskidzie Niskim, tym razem nad Czeremchą. Istnieją uzasadnione obawy, że nasz „barski” autor w swym zapale jest gotów znaleźć obóz konfederacki na każdej beskidzkiej przełęczy.
Na koniec piórem Pawła Lubońskiego zaglądamy w jedną z mniej znanych dolin rumuńskich Karpat Wschodnich by przekonać się, że w czasach narodowych wzmożeń nawet polegli ponad sto lat temu żołnierze Wielkiej Wojny nie znajdują w swych mogiłach spokoju.

A tu zawartość tomu.