Wszystko na temat: Czarnohora

Krzyż Vincenzowski – restytucja

Już prawie 14 lat temu, 1 czerwca 2010 r. odbyła się w Bystrzcu pod Czarnohorą uroczystość poświęcenia Krzyża Vincenzowskiego i pamiątkowej tablicy, w miejscu, w którym stał niegdyś dom autora „Połoniny”.  Krzyż i tablicę ufundowało Towarzystwo Karpackie ze swoich składek wspartych przez dodatkowe wpłaty członków, a przy jego ustawieniu i zorganizowaniu uroczystości poświęcenia pomagali zaproszeni do współpracy członkowie Ogólnoukraińskiego Towarzystwa „Huculszczyzna”. O uroczystości pisaliśmy wtedy na naszym portalu tu i tu. Niestety krzyż, który prezentował się bardzo pięknie, jak się okazało nie został wykonany zgodnie z projektem przygotowanym przez dr Włodzimierza Witkowskiego. Po latach uległ znacznej destrukcji i zaczął chylić się ku upadkowi. Przeprowadzone w ubiegłym roku fachowe oględziny przyniosły smutny wniosek – trzeba postawić nowy krzyż z litego dębu według pierwotnego projektu Włodzimierza Witkowskiego.
Dziś z wielką radością informujemy, że właśnie restytucja Krzyża Vincenzowskiego w Bystrzcu przybrała realne kształty. Wzniesienie nowego krzyża odbędzie się wspólnym polsko-ukraińskim wysiłkiem trzech organizacji: „Zielonego Światu” reprezentowanego przez Olexandra Stepanenkę, Ogólnoukraińskiego Towarzystwa „Huculszczyzna” reprezentowanego przez Dmytro Stefluka, oraz naszego Towarzystwa. Pomimo, a właściwie wbrew wojnie rozpoczynamy więc zbiórkę środków na ten cel. Nasi ukraińscy przyjaciele podkreślają, że w tych ciężkich czasach dbałość o kulturę, tradycję i wspólne europejskie humanistyczne wartości jest dla nich, równie ważna jak walki na froncie.
Wszystkich miłośników Karpat, a szczególnie twórczości Stanisława Vincenza prosimy więc o wsparcie i przekazywanie datków na rachunek bankowy Towarzystwa Karpackiego: PKO BP XVIII O/W-wa (kod SWIFT: BPKOPLPW) 75 1020 1185 0000 4602 0074 3104 (z dopiskiem – „Krzyż Vincenzowski”) nr IBAN: PL75102011850000460200743104. Zbiórka środków przebiega równolegle na Ukrainie. Środki można więc przekazywać także na rachunek: 5375 4112 1158 4953 (na Ukrainie); IBAN UA413220010000026209342945351 (dla wpłat z zagranicy).
O postępie prac informować będziemy na bieżąco w naszym portalu i na profilu FB.

O Doboszu na nowo

Ostatnio o Ołeksie Doboszu dużo się mówi, a to przede wszystkim za sprawą filmu zatytułowanego „Dowbusz. Tajemnica czarnych gór” w reżyserii Ołesia Sanina, który wszedł na ekrany w Święto Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2023 r. Tak się składa, że miałem możliwość obejrzenia go w ramach festiwalu kina ukraińskiego. Obraz lokuje się idealnie w gatunku „płaszcza i szpady”, niedorzecznością było by zatem wymaganie od niego zgodności z prawdą historyczną. Nie jest to zresztą film wybitny. Sądzę, że najważniejszą jego funkcją miało być podnoszenie Ukraińców na duchu i tę rolę spełnia bez zarzutu. Legend o Dowboszu jest tyle, że reżyser miał z czego wybrać i wybrał, dodając też co nieco od siebie. Obarczanie go zarzutem antypolonizmu – jak to czynią niektórzy – jest czystej wody aberracją. Równie dobrze można by antypolonizm zarzuć serialowi o Janosiku – przecież Słowaku – emitowanym setki razy w telewizji polskiej. Mam nadzieję, że ten film jednak trafi do polskich kin i wszyscy chętni będą mogli go obejrzeć.
Przez ekran przewija się oczywiście mnóstwo postaci, ja jednak chciałby zwrócić przyszłym widzom uwagę na jedną. Mianowicie na Beszta, czyli Bal Szem Towa jednego z twórców chasydyzmu, o którego spotkaniach z Doboszem opowiada wiele legend. W filmie postać to zupełnie marginalna. Dość powiedzieć, że znajomi, którzy oglądali ze mną film w ogóle go nie spostrzegli, a w każdym razie nie skojarzyli, że to Beszt. Warto jednak zwrócić na nią uwagę, bowiem zagrał ją Luzer Twersky, aktor zupełnie wyjątkowy. Amerykanin urodzony w chasydzkiej rodzinie na Brooklynie w Nowym Jorku, podobno o korzeniach sięgających na osiemnastowieczną Ukrainę. Myślę, że pomysł powierzenia mu tej roli był strzałem w dziesiątkę. Tak mógłby też wyglądać vincenzowski Jakely.
W oczekiwaniu na możliwość sprawdzenia swojej spostrzegawczości, proponuję zajrzeć do archiwalnych tomów Almanachu karpackiego „Płaj”, w których o Doboszu pisaliśmy dawniej.

Aleksandr Nużnyj, Oleksa Dobosz i Podole (niefachowe rozważania), Płaj 33

Jan M. Wiśniewski, Dobosz Bielowskiego i Dobosz Fedkowycza, Płaj 35

„Bystrzec 2023” – krótka relacja

Po trzech latach przerwy spowodowanej pandemią i stanem wojny na Ukrainie wróciliśmy na wokółczarnohorskie szlaki, by stanąć znów pod vincenzowskim krzyżem w Bystrzcu. Decyzja o tym kolejnym powrocie w Czarnohorę nie była łatwa. Z jednej strony trwająca na wschodzie krwawa wojna z Moskalem o być albo nie być Ukrainy, rakiety spadające na Lwów, Iwano-Frankiwsk, Kołomyję, a nawet okolice Delatyna – z drugiej strony rozpacz bliskich po utracie synów i mężów, i coraz to nowe mogiły poległych przy każdej cerkwi. Te dylematy rozstrzygnęło jednak proste zdanie powtarzane przez wszystkich „Przyjeżdżajcie! Zapraszamy!”. I tak, pomimo wojny, a może właśnie jej na przekór, w dniach 4-12 sierpnia znów byliśmy na pięknej i gościnnej Huculszczyźnie. Ten wyjazd traktowaliśmy także jako wyraz solidarności z walczącą Ukrainą. I tak też przez wszystkich spotkanych na szlaku ludzi był on traktowany. Na każdym kroku spotykaliśmy się z wyrazami sympatii i wdzięczności oraz wiary, że razem z całym cywilizowanym światem uda się Moskala pokonać. Hasło „Polacy” otwiera na Ukrainie absolutnie wszystkie, nawet te dotychczas zamknięte drzwi. I serca. Czytaj dalej

Tajemnicze fotografie Czarnohory w „Polonie”

W zbiorach „Polony” znajduje się dziewięć tajemniczych pocztówek z Czarnohory, o których chciałbym kilka słów opowiedzieć. W wypadku siedmiu z nich jako autor podany jest „Goliszewski, W. (fotograf)”, dwie zaś – nie wiedzieć czemu – nie mają żadnego autora, ale tenże Goliszewski występuje jako ich współautor. Wszystkie pochodzą z kolekcji Wasylkowskiego. Cztery z nich opatrzone są czytelnym podpisem wykonanym tuszem na negatywie „W. Golczewski”, którego lekcja nie budzi żadnych wątpliwości. Trzy sygnowane są monogramem ze splecionych liter „G” i „W”, dwie nie posiadają podpisu, ale szereg ich cech wskazuje na to samo autorstwo.
Dodatkowo w szczegółowym opisie w uwagach, w wypadku pięciu z nich czytamy: „nazwa fotografa: W. Janiszewski”.
Co by nie mówić, wygląda to jednak na jakiś straszny bałagan. Owszem, można pocztówkę opatrzoną czytelnym podpisem „fot. W. Golczewski” przypisać Goliszewskiemu lub Janiszewskiemu, ale jaki to ma sens? I czy przystoi to poważnej skądinąd instytucji?

Czytaj dalej

Kolejne wieści z cmentarza w Worochcie

Najnowsze zdjęcia dokumentujące postęp prac przy nagrobku Zarembów na cmentarzu w Worochcie.

Gorące wieści z Worochty

W naszym zeszłotygodniowym apelu o wsparcie podjętej przez nasze Towarzystwo inicjatywy ratowania i odnowienia nagrobka Zarembów na cmentarzu w Worochcie pisaliśmy, że sprawa jest bardzo pilna. A jak bardzo była pilna widać na tych pierwszych zdjęciach z prac renowacyjnych podjętych przez spontanicznie powstały zespół osób dobrej woli pod fachowym kierownictwem Szymona Modrzejewskiego.

O efektach podjętych prac poinformujemy wkrótce w osobnym poście.

Uratujmy nagrobek Zarembów w Worochcie!

W ostatnich dniach podjęliśmy próbę ocalenia zniszczonego pomnika nagrobnego Erazma i Wandalina Zarembów w Worochcie usytuowanego w centrum cmentarza, tuż obok znanej z przedwojennych zdjęć huculskiej kapliczki cmentarnej. Erazm Zaremba (zm. 1904) i Wandalin Zaremba (zm. 1908) to osoby zasłużone dla dawnej Worochty. Erazm Zaremba, honorowy obywatel Pilzna sprawował m.in. urząd starosty w Kamionce Strumiłowej i Pilźnie, osiadłszy na emeryturze w Worochcie aktywnie angażował się w prace na rzecz lokalnej społeczności, m.in. w budowę kościoła, zaś Wandalin był c.k. pocztmistrzem w Worochcie. Pomnik nagrobny Zarembów jest jednym z ostatnich starych nagrobków na cmentarzu w Worochcie i przez to ważnym elementem dziedzictwa kulturowego. Posiada też znaczną wartość zabytkową i artystyczną. Jak stwierdzono w czasie wizji lokalnej w styczniu 2023 r. wymagana jest pilna interwencja o charakterze ratunkowym, połączona z niezbędnymi działaniami konserwatorskimi. Prace prowadzone będą w części siłami społecznymi z udziałem społeczności lokalnej, a w części przez w fachowego konserwatora rzeźby kamiennej. Niezbędne jest jednak zebranie środków na sfinansowanie całego przedsięwzięcia. Część udało nam się już zdobyć, ale dużo jeszcze brakuje. Jeżeli uzbieramy trochę więcej, to odnowimy też nagrobek Henryka Garapicha, narciarza, który zginął w 1933 r. w lawinie pod czarnohorskim Breskułem.
Zwracamy się więc z gorącą prośbą o wsparcie finansowe tego przedsięwzięcia poprzez przekazanie darowizny na konto Towarzystwa Karpackiego: PKO BP XVIII O/W-wa 75 1020 1185 0000 4602 0074 3104 (z dopiskiem: „Cmentarz w Worochcie”). Sprawa jest bardzo pilna!

W Szybenem odnaleziono nagrobek Bensdorffa

Kilka dni temu, w trakcie prac ziemnych w gospodarstwie Jurija Negrycza w Uściu Szybenego pod Czarnohorą, łyżka koparki natrafiła na duży obrobiony kamień, z jakimiś niewyraźnymi literami. Po ostrożnym jego wydobyciu na powierzchnię i oczyszczeniu okazało się, że jest to fragment tzw. „Krzyża Bensdorfa”, czyli nagrobka Józefa Bensdorffa, który osiedlił się w Ujściu Szybenego w latach pięćdziesiątych XIX w. Niewiele wiemy o jego przeszłości. Ojciec Józefa Bensdorffa, też Józef pisał się „de Powitno”, prawdopodobnie pochodził więc ze wsi Powitno położonej na zachód od Lwowa w janowskich dobrach kameralnych. Sąsiednie wsie Zatoka, Porzecze Janowski i Drozdowice były zasiedlane w ramach kolonizacji józefińskiej, nie wykluczone więc, że Józef Bensdorff był całkowicie już spolszczonym potomkiem tych osadników. Uczestniczył w węgierskim powstaniu w latach 1848-49. Jako audytor (prokurator wojskowy) przeszedł cały szlak bojowy korpusu gen. H. Dembińskiego. Po osiedleniu się na Huculszczyźnie był pracownikiem lotaryńskiego przedsiębiorstwa Götz et Comp zajmującego się eksploatacją lasów kameralnych w dorzeczu Czeremoszów. Budował drogi, klauzy, nadzorował spławy. Z biegiem lat zakupił w Szybenem ziemię i na wzgórzu wybudował dom, w którym wraz z rodziną zamieszkał. Był jednym z założycieli Oddziału Czarnohorskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i członkiem Komisji Wykonawczych TT w Jaworniku oraz w Żabiem. W swoim domu przyjmował wędrujących w Czarnohorę turystów, o czym można przeczytać we wspomnienia ówczesnych wędrowców. Józef Bensdorff, zwany przez miejscowych „Benzor”, jak mówią źródła z epoki „posiadał wielki mir u Hucułów”. Zmarł w 1895 r. i zgodnie z jego wolą pochowany został na wzgórzu nad Szybenem. Do dzisiejszego dnia miejscowi nazywają Szybene od jego nazwiska „Benzariwką”. Nazwa ta utrwalona została nawet na WIG-owskich mapach. Na jego grobie postawiono kamienny krzyż, który – jakimś cudem nie zniszczony przez Sowietów – przetrwał do lat 70-tych XX wieku. Dopiero wtedy został przewrócony do studni i zasypany ziemią. Podobno przeszkadzał w wypasie krów…

Domniemane zdjęcie „Krzyża Bensdorfa nad Szybenem”, fot. z okresu międzywojennego Czytaj dalej

Zapis opowieści o roślinach Czarnohory

Wszystkim, którzy mają ochotę zrobić sobie powtórkę z ostatnich Spotkań Karpackich online, a także tym, którzy z jakiś względów nie mogli wziąć w nich udziału polecamy udostępniony pod następującym linkiem zapis tego wydarzenia. Dr Jurij Nesteruk zaprezentował na nim bardzo ciekawą, nasyconą mnóstwem szczegółów prelekcję pt. „O unikalnych roślinach Czarnohory i historii ich badan”, zadeklarował też, że odpowie na związane z tematem pytania zadane  mailem na jego adres: yuri.nesteruk@gmail.com.
Przy okazji serdecznie zapraszamy na kolejną edycję Spotkań Karpackich online w czwartek 29 września 2022 r. o godz. 19, na której Natalia Tarkowska przedstawi opowieść pt. „Utopia wcielona – Zakład Przyrodoleczniczy doktora Apolinarego Tarnawskiego w Kosowie”.

O roślinach Czarnohory i historii ich badań

Zapraszamy serdecznie na kolejne Spotkania Karpackie online, które odbędą się w czwartek 25 sierpnia 2022 r. o godz. 19. Ich gościem będzie członek Towarzystwa Karpackiego dr Jurij Nesteruk ze Lwowa, który opowie o Czarnohorze – wyjątkowym paśmie górskim w ukraińskich Karpatach Wschodnich, a przede wszystkim o unikatowych roślinach, które tam rosną, a także o historii badań nad nimi od połowy XIX w. do dziś. Prelegent przedstawi nam ogólne cechy czarnohorskiej flory i omówi występujące w tym paśmie najcenniejsze gatunki, oraz ich możliwe zastosowania. Dowiemy się też wiele o dawnych i współczesnych botanicznych stacjach badawczych w Czarnohorze, o najwybitniejszych badaczach czarnohorskiej roślinności – polskich, czeskich i słowackich, węgierskich i oczywiście ukraińskich, a także o przygotowywanych obecnie publikacjach dotyczących tego tematu.
Dr Jurij Nesteruk jest autorem licznych prac o florze Czarnohory, ale też historii jej badań i ochrony, tradycyjnej gospodarki pasterskiej, oraz zagospodarowania turystycznego. Przez wiele lat pracował naukowo w Narodowym Uniwersytecie Lwowskim im. Iwana Franki i w Narodowej Akademii Nauk Ukrainy współpracując m.in. z polskimi badaczami i instytucjami, i uczestnicząc w wielu wspólnych projektach badawczych. Mimo wojny wywołanej napaścią Rosji na Ukrainę, Jurij optymistycznie patrzy w przyszłości licząc, że uda mu się spełnić swoje badawcze projekty związane z Czarnohorą. Czytaj dalej