Olgierd Łotoczko (Płaj 33)

W trzydziestą rocznicę śmierci
Krótka biografia

Trzydzieści lat temu, 13 września 1976 r. zginął tragicznie w wodach górskiej rzeki w górach Pakistanu, Olgierd Łotoczko, historyk sztuki, humanista, Człowiek Gór.

Urodził się 13 czerwca 1937 r. w Radomiu, tam taż zdał maturę w 1956 r. w Liceum im. Jana Kochanowskiego. Na rok przed maturą, w sierpniu 1955 r., trafił w Bieszczady, towarzysząc inwentaryzatorom zabytków sztuki. Urok bezludnych gór i smak „wielkiej przygody” podczas opisywania popadających w ruinę zabytków zrobił na nim wielkie wrażenie.

Rozpoczął studia zootechniczne w Lublinie, jednak po roku przeniósł się do Warszawy na leśnictwo.

Od początku studiów zaangażował się w pracę kół młodych twórców, zwłaszcza w działalność studenckiego ruchu teatralnego. Po dwóch kolejnych latach znalazł się na historii sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego. W czasie wrocławskich studiów wiele pisał – poezję, utwory sceniczne, prozę. Związał się ze studenckim ruchem teatralnym. Zorganizował studencki teatr dramatyczny Piania, w którym reżyserował i dla którego pisał własne utwory. Studia zakończył w 1962 r. pracą magisterską Gotycka polichromia w kościele w Kalkowie. Coraz częściej i coraz dłużej przebywał w Bieszczadach.

W drugiej połowie 1963 r. objął funkcję zastępcy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Zielonej Górze, lecz już po kilku miesiącach znalazł się w Przemyślu, gdzie został Powiatowym Konserwatorem Zabytków. W tym okresie stworzył m.in. ciekawy projekt turystycznego za-gospodarowania zabytkowego zespołu urbanistyczno-architektoniczny w Kalwarii Pacławskiej i starał się uzyskać dlań patronat Zrzeszenie Studentów Polskich. Próbował też ratować niszczejące drewniane cerkwie tego regionu, co spowodowało, że dość szybko musiał stąd odejść.

W 1969 r. osiadł w wydzierżawionym od ZSP schronisku studenckim pod szczytem Łopiennika w Bieszczadach. Stworzył w nim niepowtarzalną atmosferę górskiej koliby, w której wprawdzie nie było ani prądu ani wody i spało się często na deskach podłogi, ale na wędrowca czekało zawsze miejsce na ławie, ogień na palenisku i wrzątek ze wspólnego kotła. W tym czasie ściśle współpracował z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków oraz Wojewódzkim Biurem Dokumentacji Zabytków w Rzeszowie, na których zlecenie penetrował teren, opracowując raporty o stanie zachowania zabytków i poszukiwał nowych, dotąd nierozpoznanych. Stworzył setki kart ewidencyjnych dla zabytków architektury i ruchomego wyposażenia.

Podjął także dwie większe akcje konserwatorskie. Pierwszą było zorganizowanie na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Rzeszowie stałej ekspozycji nagrobnej kamieniarki łemkowskiej na cmentarzu przycerkiewnym w Kotani. Całe miesiące trwało odszukiwanie i zwożenie obiektów z bliższych i dalszych miejsc, w których byłyby prawdopodobnie skazane na zniszczenie. Razem z Olgierdem pracowali przy tworzeniu kotańskiego lapidarium Piotr Wojciechowski (geolog, alpinista, reżyser filmowy i dziś znany literat), Stanisław Latałło, (alpinista, operator filmowy, znany z filmu Zanussiego „Iluminacja”, zginął na Lotse), Karol Broniatowski (wówczas student rzeźby ASP w Warszawie, obecnie znany rzeźbiarz) oraz Ewa Mehl (nieżyjąca już malarka).

Druga, podjęta już z własnej inicjatywy, choć w uzgodnieniu ze służbą konserwatorską, to ratowanie niszczejącej cerkwi w Łopience. Olgierd przystąpił własnym sumptem i własnymi rękoma do zabezpieczenia ruin. Oczyszczał ich korony z krzewów, zabezpieczał przed dalszym rozpadem, przemurowywał i łatał fragmenty ścian. Urzędowa refundacja poniesionych kosztów przy konserwacji cerkwi w Łopience tylko częściowo zwróciła włożoną kwotę. Wówczas też zrodził się projekt zorganizowania wokół ruin cerkwi, studenckiej wioski skansenowej, z przeniesionych do Łopienki z okolic starych chyż bojkowskich i łemkowskich.

Olgierd Łotoczko przed zabezpieczoną ruiną cerkwi w Łopience

W 1973 r. opuścił Łopiennik, zszedł z gór i osiadł w Lesku, obejmując stanowisko Bieszczadzkiego Konserwatora Zabytków. Udało mu się uratować od ruiny kilka budowli, m.in. cerkwie w Strwiążyku czy Ustrzykach Dolnych. Pomógł też w remoncie osiemnastowiecznej drewnianej cerkwi w Ustianowej Dolnej oraz cerkwi w Rzepedzi i Turzańsku. Nie zdołał jednak przekonać miejscowych władz do idei zorganizowania w Dolinie Łopienki studenckiej wioski turystyczno-skansenowskiej, pomimo zaangażowania się w tę sprawę Zarządu Stołecznego ZSP, pomimo pracy przez dwa letnie sezony studenckich obozów przy pracach geodezyjnych, przy niwelowaniu terenu pod przyszłą zabudowę, przy pracach koncepcyjno-projektowych i inwentaryzacji pomiarowej wytypowanych do przeniesienia budowli. Pomimo wreszcie nagrody Ministra Kultury i Sztuki nadanej w 1975 r., za to właśnie projektowe opracowanie. Jeszcze przed uzyskaniem tego wyróżnienia, musiał Olgierd Łotoczko zrezygnować również z pracy w Lesku.

Od kwietnia 1975 r. był zatrudniony w rzeszowskim oddziale Pracowni Konserwacji Zabytków. Jeździł po terenie, dokumentował i pisał studia. Jednak dla miejscowych władz był osobą coraz mniej wygodną. Wiosną 1976 r. został dyrektorem Domu Pracy Twórczej Stowarzyszenia Historyków Sztuki w Niedzicy. Miał nie tylko prowadzić Dom, ale również przeorganizować znajdujące się tu muzeum oraz utworzyć u stóp zamku mini-skansen.

W pełni życia, wyjechał Olgierd z Tomaszem Turczynowiczem, współautorem projektu wioski skansenowej w Łopience, w góry Hindukuszu pakistańskiego na pierwszą swoją zagraniczną wyprawę.

Niestety, już z niej nie powrócił.

Andrzej Wielocha

(na podstawie artykułu Ryszarda Brykowskiego, Olgierd Łotoczko „Oki” – wspomnienie, z Ochrony Zabytków t. XXXV 1982 nr. 3-4 s. 251-252)