Płaj 55 – vincenzowsko-huculski

Właściwie już mieliśmy zamknięty tom, gdy dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci naszego Przyjaciela, członka Wielkie Rady Karpackiego Płaju Fedora Gocza. Nie było zatem innego wyjścia, Płaj 55 zaczynamy od pożegnania osoby, która naszemu Almanachowi towarzyszyła prawie od samego początku, kogoś wyjątkowego w wielu wymiarach, postaci która – mam nadzieję – jeszcze nie raz na naszych łamach zagości.
W roku 2018 przypada 130 rocznica urodzin Stanisława Vincenza, „Barda Huculszczyzny”, autora tetralogii „Na wysokiej połoninie”, zatem tym razem mamy dobry powód żeby ten Płaj był zdominowany tematyką vincenzowsko-huculską. Tak, wiem, ostatnio wszystkie Płaje przepełnione są tą tematyką po brzegi bez względu na przypadające jubileusze. Ale jakieś alibi dobrze mieć. Zresztą, tak krawiec kraje… nic na to nie poradzimy, że większość trafiających do redakcji tekstów, w mniejszym, czy większym stopniu dotyczy Huculszczyzny i Karpat Wschodnich. Na początek tego bloku i tym razem (jak i poprzednio) głos oddajamy Leszkowi Rymarowiczowi, który w jednej większej i dwóch mniejszych odsłonach przedstawia nam huculską gminę Dzembronia rozlokowaną w okresie międzywojennym u podnóża Czarnohory, wykorzystując do tego m.in. niezwykle ciekawe archiwalne dokumenty. Poznajemy jej dzieje oraz mieszkańców.
Kolejny tekst, to swoiste domknięcie tematu z Płaju 54 – dziejów teatru huculskiego z Żabia. Reportaż i rozmowę z jego założycielem oraz reżyserem Stefanem Korybutiakiem, przedrukowujemy za przedwojennym tygodnikiem „ABC”.  Szczególną uwagę chciałbym zwróci na obszerny artykuł Jana Choroszego poświęcony Lenie, pierwszej żonie Stanisława Vincenza. Tak to już jest, że osoby pozostające w kręgu i zarazem w cieniu wielkich osobowości nie mają łatwego życia. Dramatyczna samotność Leny, którą pokazuje Choroszy zdaje się niestety potwierdzać tę regułę, a zarazem odrobinę odbrązawia samego pisarza. Tytułowe zdjęcie „Trzech karpackich asów” z następnego artykułu zamieszczaliśmy już na naszych łamach wcześniej, teraz wnikliwie analizuje jego treść i konteksty Michał Kaczmarek. Wart sumiennej lektury jest naszym zdaniem także reportaż z włóczęgi po górach Huculszczyzny Mieczysława Romanowskiego, który mimo etykietki romantycznego poety wykazał się w nim świetnym zmysłem obserwacyjnym, a jego spostrzeżenia poczynione przed z górą 150 laty nie straciły nic na wartości. Zaś za sprawą Antoniego Kroha i poematu tegoż Mieczysława Romanowskiego zatytułowanego „Dziewczę z Sącza” mamy wreszcie możliwość porzucania Karpat Wschodnich i przeniesienia się na Sądecczyznę. Jeszcze kilka kroków dalej na zachód prowadzi nas Tadeusz Trajdos prezentując syntezę dziejów Górnej Orawy, a Ryszard Remiszewski odsłania przed nami tajemnicę zamkowej studni w Niedzicy. Na koniec dzięki Tomkowi Kowalikowi możemy się przekonać, że popularne odznaki z karpackich rajdów wcale nie muszą być tandetne, ba, mogą być prawdziwymi dziełami sztuki, o czym dobitnie świadczy twórczość Janusza Trzebiatowskiego.

Ciekawe? Intrygujące? – Rozwiązanie zagadki w Płaju 55!

A tu zajdziemy spis treści tomu 55