Spacer historyczny po Rafajłowej (Płaj 38)

Jan Skłodowski

(fragmenty)
Ta bardzo historyczna miejscowość położona u podnóża Gorganów, przed wojną w powiecie nadwórniańskim województwa stanisławowskiego, znajduje się dziś w granicach Ukrainy i nazywa się Bystricia. Jej dawna nazwa związała się nierozerwalnie z walkami 2 i 3 pułków Legionów Polskich na przełomie lat 1914/1915 i od niej wzięła imię tzw. rzeczpospolita rafajłowska. Dzieje wsi są jednak znaczone także wydarzeniami mniejszej wagi, które wyznaczały jedynie bieg spraw codziennych i losy mieszkańców; składają się one na „małą księgę historii”. Skromną i z pozoru mniej ważką niż ta „wielka”, ale stanowiącą dziś przewodnik zapraszający na spotkanie z zachowanymi śladami – ostańcami dawnych czasów.

Zamieszkana przez Hucułów Rafajłowa powstała dość późno, bo pod koniec XIX w., jako typowa osada związana z wyrębem karpackich lasów. Początkowo nie była miejscowością samodzielną, stanowiła bowiem pierwotnie przysiółek Zielonej, rozległej wsi położonej niżej w dolinie Bystrzycy Nadwórniańskiej. Na przełomie XIX i XX w. uzyskała połączenie wąskotorową kolejką leśną z Nadwórną, w 1910 r. wzniesiono tu kaplicę filialną parafii z Zielonej. Na początku I wojny światowej była ostoją tzw. grupy rafajłowskiej Legionów Polskich pod dowództwem Józefa Hallera, która stworzyła wspomnianą już „rzeczpospolitą rafajłowską”.

Rafajłową zamieszkiwali przede wszystkim Rusini, lecz liczni byli Polacy, a także Żydzi i Austriacy, często spolszczeni. Z czasem wieś rozwinęła się jako ośrodek ruchu turystycznego. Już od 1868 r. działała tu gospoda Izaaka Lejzora Wundermanna, w okresie międzywojennym w pobliskich partiach gór powstały schroniska, kultywowano tradycję legionową. Rafajłowa liczyła wówczas 150 domów i ok. 800 mieszkańców.

Spacer po Rafajłowej rozpoczniemy od silnego zwężenia doliny Bystrzycy, znajdującego się ok. 33 km od Nadwórnej. Na lewo od drogi można odnaleźć zrujnowane kamienne przyczółki dawnego mostu kolejki leśnej. W miejscu tym nocą z 23 na 24 stycznia 1915 r. legioniści stoczyli z Rosjanami krwawy, decydujący bój o Rafajłową, uwieczniony m.in. na obrazie Jerzego Kossaka. Oddziały rosyjskie doznały dużych strat, wycofując się przez owo zwężenie, celnie ostrzeliwane przez artylerię legionową, ustawioną w centrum wsi, przy kaplicy rzymskokatolickiej. Kratowy most (jeden z trzech takich na trasie kolejki) został wysadzony w powietrze przez Sowietów w 1941 r. Odbudowano go w lutym 1942 r. pod kierunkiem inż. Kopyty, już jako konstrukcję drewnianą.

Dalej w górę Bystrzycy dolina znacznie się rozszerza. Droga wyprowadza na pola pomiędzy przysiółkami Pryłuki po lewej i Tersowanie po prawej. Także w tych miejscach, pociętych wówczas okopami, które przechodziły czterokrotnie z rąk do rąk, toczono zacięte walki pamiętnej styczniowej nocy.

Pryłuki były w latach międzywojennych zamieszkane przez licznych Polaków. Na prawo od drogi znajdował się budynek gajówki – urzędował w niej przed wrześniem 1939 r. Tadeusz Klonowski, dla którego była to pierwsza praca (później przez zieloną granicę przeszedł na Węgry). Jego poprzednikiem był niejaki Hakimer. Po lewej, wśród łęgów pod lasem, obok torowiska kolejki, można odnaleźć pozostałości tartaku prowadzonego przez Hersza, najstarszego syna Izaaka Wundermanna. Na Pryłukach mieszkały także rodziny żydowskie. Wraz z innymi żydowskimi mieszkańcami wsi zostały zabrane jesienią 1941 r. do getta w Nadwórnej, a później zgładzone koło miasta, w pobliżu szosy do Jaremcza (miejsce jest upamiętnione). W pamięci świadków pozostał dramat ubogiej rodziny Hartzów (Harzów). Podeszłe wiekiem małżeństwo miało chorego psychicznie syna jedynaka; ich jedyną żywicielką była biała krowa. Gdy Niemcy zabrali żonę z synem na miejsce zbiórki rafajłowskich Żydów, stary Hartz uciekł w akcie desperacji do pobliskiego lasu, lecz po pewnym czasie dobrowolnie przyłączył się do rodziny. Po prawej stronie drogi, w rejonie Tersowania, znajdował się dom Mendla, średniego syna Wundermanna seniora.

Niebawem dochodzimy do centrum wsi. Przy rozwidleniu dróg – w lewo ku Doużyńcowi, na wprost ku cerkwi – stoi budynek dawnej „Zarządcówki”, zwany w latach międzywojennych „Hallerówką”, gdyż zimą 1914/15 był siedzibą sztabu Józefa Hallera. Niestety, dziś jest zupełnie opuszczony i popada w ruinę, choć ślady dawnej świetności można jeszcze dostrzec. Jest to solidny budynek, wzniesiony zapewne w II poł. XIX w., drewniany, o konstrukcji zrębowej, otynkowany, z przybudowaną z prawej strony sienią, z dwuspadowym dachem krytym blachą. Niewykluczone, że przed 1914 r. zamieszkiwał go „inżynier lasowy” Kazimierz Rozwadowski, zarządca rafajłowskiego rewiru lasów państwowych, liczącego ok. 10 h000 morgów i dzierżawionego przez Artura i Andrzeja Potockich z Krzeszowic. Na początku działań wojennych zajął budynek „lustrator lasów” z pobliskiej Zielonej nazwiskiem Kawecki, który jednak wnet umknął przed zbliżającymi się Rosjanami. (…)

W okresie międzywojennym w budynku tym znajdowało się mieszkanie urzędującego w Rafajłowej nadleśniczego. Przez wiele lat był nim Roman Jurkiewicz, a następnie (od 1 stycznia 1939 r.) Stefan Chrzanowski, który zamieszkiwał tam z żoną i dwiema córkami: Anną i Krystyną. Za jego czasów na lewo od wejścia mieścił się od frontu salon, za gankiem gabinet nadleśniczego, dalej sypialnia i wreszcie po prawej pokój dziecinny. Tylną część domu zajmowały od lewej: klatka schodowa i łazienka z WC oddzielona od pokoi sypialnych korytarzem, kuchnia, jadalnia i pokój gościnny. Na strychu znajdował się izolowany termicznie zbiornik wody, zapewniający jej grawitacyjny dopływ, a obok budynku zbiornik na ścieki. Za budynkiem zachowała się do dziś ziemna piwnica gospodarcza, nie istnieją już natomiast drewniane budynki gospodarskie – obora i magazyn na paszę – widoczne na zdjęciu Stanisława Janowskiego z początku I wojny światowej, które przetrwały co najmniej do 1939 r. Nieopodal „Hallerówki” znajduje się centralny plac dawnej Rafajłowej. Obecnie jest przy nim przystanek i{marszrutek}, sklep i dom kultury. Wybiegają stąd drogi ku Pryłukom (w lewo) i Doużyńcowi (w prawo). Tutaj też wznosił się nieistniejący dziś drewniany budynek stacji kolejki leśnej, szumnie określany mianem „dworca”. Jego zawiadowcą w 1939 r. był Antoni Duda. Za stacją tor rozdzielał się: lewe odgałęzienie wiodło ku końcowej stacji Sołoniec w Doużyńcu, zaś prawe wzdłuż Bystrzycy, ku dolinie Sałatruka. Z innych dawnych budynków przy placu należy wymienić dom mieszczący sklep i restaurację Franciszka Mandyny oraz dom Hersza, syna Wundermanna seniora.

Droga ku Pryłukom doprowadza wnet do pensjonatu „Lubawa” (po prawej stronie), który stoi na miejscu skromnego drewnianego budynku należącego przed ostatnią wojną do nadleśnictwa w Rafajłowej – tu właśnie mieszkał z rodziną, po usunięciu przez Niemców z „Hallerówki” w 1942 r., ostatni polski nadleśniczy – wspomniany Stefan Chrzanowski. Zaraz za pensjonatem boczna droga odchodząca w prawo, ku górze, doprowadza do współczesnego budynku leśnictwa, który wzniesiono na miejscu drewnianego schroniska Warszawskiego Klubu Narciarzy, potocznie zwanego „Wukaen”. Schronisko zbudowano w stylu huculskim w 1937 r. Kierownikiem jego był niejaki Wargenau, mieściły się tu także: Stacja Ratunkowa Towarzystwa Krzewienia Narciarstwa i kancelaria miejscowej placówki Korpusu Ochrony Pogranicza, której dowódcą był do września 1939 r. kapitan Kazimierz Bartyński (wzięty do niewoli przez Sowietów, zginął w Katyniu). Strażnice KOP znajdowały się w dolinach Doużyńca i Rafajłowca.
Jesienią 1939 r. wkraczający do Rafajłowej Sowieci obawiali się, że budynek został podminowany. Z tego powodu długo nie ośmielali się do niego wejść i koczowali mimo śniegu w skleconych nieopodal szałasach. Później przetrzymywano tu schwytanych Polaków, którzy przekradali się od jesieni 1939 r. doliną Doużyńca ku ówczesnej granicy z Węgrami. Gdy stacjonujący tu pogranicznicy dostrzegli racę wystrzeloną przez patrol graniczny, wysyłali  jeźdźców na małych, silnych koniach, którzy sprowadzali zatrzymanych bądź zwozili od granicy ciała zastrzelonych na platformach mocowanych do sań. Według przypuszczeń mieszkańców chowano je potajemnie w dołach w bliskości „Wukaenu”. Budynek spalili Sowieci, wycofując się w 1941 r.

Wracamy na centralny plac. Warto udać się niecałe 2 km w głąb doliny Doużyńca. Napotkamy tam po lewej stronie drogi ogrodzony żelazny krzyż z tabliczką noszącą inskrypcję w języku ukraińskim: „PAMIATKA NA CHWAŁU BOŻU INWALIDA Z SWITOWOJ WIJNY 1914-1918 MYKOŁA I NASTUNIA JAREMCZUK 1931”. Kilkaset metrów dalej stoi kolejny krzyż – żelazny na piaskowcowym cokole – ustawiony przez katolików rytu łacińskiego. Jeszcze dalej znajdowała się gajówka, którą zawiadywał gajowy Wasylkowski, i wspomniana wyżej strażnica KOP.

Po powrocie z Doużyńca kierujemy się od „Hallerówki” ku cerkwi. Po prawej, za Bystrzycą, widać stylowy, choć opuszczony dziś i zaniedbany, drewniany budynek dawnej przedwojennej szkoły Towarzystwa Szkoły Ludowej, wzniesiony w stylu huculskim w latach trzydziestych XX w. Służył wówczas także jako Dom Ludowy, a na górnej kondygnacji miało działać schronisko. Odbywały się tu lokalne uroczystości, m.in. tu zapewne organizował swe imprezy Związek Rezerwistów w Rafajłowej. Ostatnim nauczycielem przed wrześniem 1939 r. był oficer rezerwy Karol Nehrebecki. Aresztowany przez Sowietów, zginął w Katyniu, a jego żona została wywieziona na Syberię, skąd nie powróciła.

Idąc dalej drogą przez wieś, mijamy pozostałość najstarszego cmentarza w Rafajłowej (na lewo od drogi, za potokiem Doużyniec). Zachował się tylko jeden nagrobek: Iwana Smereczuka z 1918 r. Obecnie wzniesiono na tym terenie murowany budynek hotelu robotniczego. W pobliżu widoczne są przyczółki mostów kolejki na potoku Doużyniec i Bystrzycy oraz jej nasyp.
Tuż za tym cmentarzem, jeszcze przed mostem na Bystrzycy, znajdował się budynek kancelarii nadleśnictwa, w której w 1939 r. oprócz wspomnianego już nadleśniczego Stefana Chrzanowskiego urzędowali adiunkt Stanisław Galik, sekretarz Andruszkiewicz i kasjer Strutyński. Jako ciekawostkę można dodać, że przy tym biurowym budynku nadleśnictwo utrzymywało stajnię, a w niej cztery kare hucuły o imionach zaczynających się na literę H: trzy klacze – Hańczę, Harną i Hawę oraz ogiera Husyta.

Po drugiej stronie drogi miał dom Alter, najmłodszy syn Wundermanna seniora. Mimo że założył rodzinę, z powodu dziwacznych zachowań uchodził za myszygene, czyli „szurniętego”. Zły stan psychiki zawdzięczał jakoby silnemu przeżyciu, którego doznał w dzieciństwie, tuż po I wojnie światowej. Przybyła wtedy do Rafajłowej pewna kobieta, by dokonać ekshumacji zwłok swego męża – poległego tu austriackiego żołnierza – i przewieźć je do ojczyzny. W trakcie wyciągania zwłok z ziemi odpadła od nich głowa, co wywołało szok u przyglądającego się tym czynnościom małego Altera. Nieopodal mieszkała także żona Wundermana seniora, pozostająca z nim w separacji.

Nieco dalej widzimy po prawej stronie drogi drewnianą cerkiewkę św. Jerzego. Wzniesiono ją w latach 1923–24 na miejscu starszej, spalonej w 1915 r. przez Węgrów. Niegdyś greckokatolicka, dziś służy prawosławnym. Za cerkwią wybiega w prawo, ku górze, polna droga, niegdyś stanowiąca główny szlak do doliny Sałatruka. Na lewo od niej, w pewnym oddaleniu, stał zbudowany w końcu lat trzydziestych, także w stylu huculskim, pensjonat „Grażda”, należący do nadleśniczego Romana Jurkiewicza. Był wyposażony w stylowe meble z limbowego drewna oraz okazy ceramiki huculskiej. Został spalony przez Sowietów w 1941 r. Nieco dalej, na prawo od drogi, znajduje się na zboczu skromny drewniany dom, w którym mieściło się przed II wojną światową schronisko Robotniczego Towarzystwa Turystycznego.
(…)