Wołosi – zapomniany lud Bałkanów (Płaj 21)

Tadeusz A. Olszański

(fragmenty)

Wstęp

W dyskusjach o pochodzeniu północnokarpackich grup góralskich, zwłaszcza Łemków, wiele miejsca zajmuje tzw. kwestia wołoska, czyli problem wkładu, jaki w formowanie się tych grup wniosła społeczność zwana Wołochami (wołochami?), a także pytanie – czym była ta społeczność. Wydaje się, że to właśnie owym Wołochom górale karpaccy zawdzięczają swą głęboką wspólnotę kultu­rową, nie dającą się wyjaśnić samym podobieństwem sposobu gospodarowania. I choć jesteśmy – mniej lub bardziej intuicyjnie – przekonani, że Wołosi żyli niegdyś właściwie w całych Karpatach, a następnie wtopili się w inne karpackie etnosy, zaś na południu dali początek etnosowi rumuńskiemu, zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, że na południu Europy, daleko od Karpat, żyje do dziś dość liczna wspólnota wołoska, która jeszcze stosunkowo niedawno trwała przy zapomnianych na północy Europy formach gospodarowania i kultury.Można więc założyć, że bliższe zainteresowanie wspólnotą wołoską (aromańską1) może przybliżyć nas do wyjaśnienia wielu wątpliwości dotyczących historii etnogenezy Karpat.2 Poniższy artykuł nie stawia sobie takiego celu; ma on jedynie przedstawić podstawową wiedzę na temat Wołochów, przede wszystkim natury historyczno-geograficznej. Pierwsza wersja tego tek­stu ukazała się w biuletynie Stowarzyszenia na rzecz Wielości Kultur „ZaKO-RZENIEnie” (nr 11, lato 2000); tu przedstawiam wersję nieco poszerzoną.

Wołosi lub Aromanie zamieszkujący niektóre regiony górskie Półwyspu Bał­kańskiego to pozostałość licznego niegdyś ludu, zromanizowanych Dirów i Traków, który we wczesnym średniowieczu był samodzielnym podmiotem po­litycznym, z czasem jednak utracił warstwy wyższe i został zredukowany do marginalnych grup górskich. Jedynie ci Wołosi, którzy znaleźli się na północ od Dunaju, zdołali odrodzić się jako nowoczesny etnos i podmiot polityczny (naród rumuński). Dziś jest ich prawdopodobnie 200-300 tysięcy, głównie w Albanii i Grecji – i jedynie w tych krajach mają szansę przekształcenia się w „polityczną” mniejszość narodową. Wszędzie (oprócz Rumunii) pozostają Wołosi na uboczu nowoczesnego życia społecznego, choć nie upra­wiają już tradycyjnego pasterstwa transhumancyjnego, niesłusznie zwanego koczownictwem.3
Eksplozja nacjonalizmów na Bałkanach lat dziewięćdziesiątych wywołała wśród niektórych społeczności wołoskich tendencje do odrodzenia, jednocześnie jednak postawiła je wobec nowych wyzwań, którym te archaiczne i mało liczebne społeczności nie sprostają łatwo. Dodatkowa trudność wynika z tego, że wszystkie kraje, w których mieszkają Wołosi (oprócz Grecji), przeżywają dziś ogromne trudności związane z postkomunistyczną transformacją.

Historia
Najstarszą wzmiankę o Wołochach znajdujemy w źródłach bizantyńskich z 976 r. (pogranicze grecko-macedońsko-albańskie), dalsze zaś z lat 976 (okolice Jeż. Ochrydzkiego) i 980 (Tesalia). Do tyczą one terenów, na których także dziś żyją lub bardzo niedawno żyli Wołosi. Z innych miejsc informacje są późniejsze – w paśmie Bałkanu odnotowano ich w 1094 r., w północnej Dobrudży w 1164, w Karpatach Południowych dopiero w 1202 r. Zanim jeszcze wzmian­kowano sam lud, w VIII w. grecki (bizantyński) autor odnotował miejscowość Vlahorihini w Macedonii Egejskiej.
Nazwa Wołochów musiała jednak powstać znacznie wcześniej, najprawdopodobniej w IV/V wieku. Określenie wlach4 wywodzi się bowiem z germańskiego walh, wealh, oznaczającego początkowo człowieka mówiącego po celtycku,5 później po „romańsku” (czego odległym odbiciem jest polskie Włoch). Jedynym zaś okresem, w którym mogło ono zostać odniesione do ludności Bałkanów, były czasy Wędrówki Ludów: Wizygoci osiedlili się w Tracji i na południu Albanii pod koniec IV w., Ostrogoci w Serbii sto lat później, a państwo Gepidów w Kotlinie Karpackiej i na zachodniej Wołoszczyźnie przetrwało do połowy VI w. Zatem zapożyczenie nazwy, nierzadkie w tych czasach,6 musiało nastąpić jeszcze przed ekspansją Słowian na południe (VI -VII w.).
Pierwotni Romanie7 byli zromanizowanymi Ilirami i Trakami, a ich pier­wotne siedziby, być może położone bardziej na północ od średniowiecznych i współczesnych (Epir, Tesalia, zachodnia Macedonia) wyznaczały granicę mię­dzy zlatynizowanym a helleńskim obszarem Imperium Rzymskiego. Według współczesnych poglądów północna granica „świata greckiego” biegła od zatoki Vlores na obecnym południu Albanii nieco na pomoc od granic Grecji, by na północny wschód od Sofii dotrzeć do Bałkanu.8 Proces romanizacji za­chodniej części półwyspu Bałkańskiego trwał bardzo długo: Macedonię i Epir oraz wybrzeże dalmatyńskie Rzymianie zajęli jeszcze w II w. przed Chr. Nie dziwi więc pierwotne samookreślenie Wołochów, na ogół zachowane do dziś, a oznaczające po prostu Rzymian.9 Zauważmy tu, że etnos wołoski jest rezul­tatem procesów asymilacyjnych, pokojowej, „cywilizacyjnej” latynizacji ludów włączonych w skład państwa rzymskiego; dziś podobne procesy asymilacyjno-modernizacyjne zagrażają istnieniu Wołochów.
Zwraca uwagę, że imiona przywódców wołoskich wymieniane przez najstar­sze źródła, nie są romańskie czy greckie, lecz słowiańskie (Slawota, Beriwoj, Budilo10); podobnie wiele wołoskich nazw miejscowych ma niezaprzeczal­nie słowiańskie pochodzenie. Jest więc dość prawdopodobne, że Wołosi jako wspólnota polityczna byli od początku konglomeratem dawniejszych miesz­kańców Bałkanów, mówiących dialektami romańskimi, oraz Słowian, choć samo miano nadano ludowi romańskiemu. Już w X w. byli też oni chrześcija­nami obrządku wschodniego.
Społeczność wołoska stanowiła we wczesnym średniowieczu podmiot po­lityczny. Współtworzyła m.in. drugie państwo bułgarskie (XII-XIII w.), które nosiło oficjalną nazwę Imperium Bułgarów i Wołochów. Także z Siedmiogrodu mamy informacje o istnieniu w XI w. państwa Pieczyngów i Wołochów. Kres istnieniu mniej lub bardziej niezależnych państewek wołoskich położył dopiero podbój osmański.
Pierwsza wielka migracja Wołochów na północ, za Dunaj, miała zapewne miejsce jeszcze przed VI w., czyli przed ekspansją Słowian na Bałkany, choć jest prawdopodobne, że w Siedmiogrodzie Wołosi zastali już Słowian. Trady­cyjna teza historiografii rumuńskiej, zgodnie z którą Rumuni są potomkami zromanizowanych Daków, nie wytrzymuje krytyki: źródła zgodnie podają, że ludność romańska została ewakuowana z Dacji wraz z wojskowymi załogami rzymskimi, zaś wymieniane przez historyków rumuńskich „sanktuaria” kultury wołoskiej leżą poza granicami Dacji rzymskiej, która nie obejmowała całego obecnego terytorium Rumunii. Ponadto w języku rumuńskim brak zapożyczeń wschodniogermańskich, których nie dałoby się uniknąć, gdyby „Prarumuni” współżyli w Siedmiogrodzie z Gepidami, występują natomiast stare zapożycze­nia albańskie (iliryjskie). Niewykluczone natomiast, że to właśnie potomkowie owych „Romano-Daków” zainicjowali migrację do kraju przodków: najpierw na Wołoszczyznę, później – za Karpaty.
Wołosi osiedlający się na nizinie naddunajskiej (Wołoszczyzna) i nadpruckiej (Mołdawia) oraz w Karpatach południowych i wschodnich musieli być na tyle liczni i dobrze zorganizowani, że zasymilowali zastane tam ludy-Słowian oraz resztki Geto-Daków i innych ludów, być może również zeslawizowanych – i dali początek narodowi rumuńskiemu. W Mołdawii Kościół prawosławny przez wieki posługiwał się jednak językiem cerkiewnosłowiariskim. Jeszcze pod koniec XIX w. język rumuński przesycony był slawizmami: liczba rumuńskich słów pochodzenia słowiańskiego wynosiła 2350, gdy łacińskiego – tylko 1150; proporcje te zmieniła dopiero forsowna „reromanizacja”.
Wielka migracja na północ zawiodła Wołochów ok. XIV w. aż w Beskidy Śląskie i na Morawy. Nie był to jakiś spontaniczny, żywiołowy ruch górskich pasterzy: mamy dostatecznie dużo świadectw o wołoskich rycerzach i wiel­kich panach na Podkarpaciu i w innych regionach. Na pomocy jednak Wołosi, rozproszeni, słabi liczebnie i cywilizacyjnie, zasymilowali się całkowicie z lud­nością ruską (ukraińską), polską, słowacką i czeską, przekazując jej system go­spodarki pasterskiej wraz z licznymi wzorcami kulturowymi oraz słownictwem (po części pochodzenia romańskiego, po części – słowiańskiego). Wołoskie warstwy wyższe, bardzo tu nieliczne, zasymilowały się szybko, pozostawiając ślady jedynie w imionnictwie.
Na marginesie – ciekawym przyczynkiem do badań nad wołoską transhumancją w Karpatach są odnotowane przez badaczy pasterstwa bałkańskiego bardzo nieraz długie trasy dorocznych przepędów, sięgających z gór Bałkanu nad dolny Dunaj lub nad Morze Marmara, a ze wschodniej Macedonii nad Adriatyk i do południowej Tesalii.
Ci Wołosi, którzy pozostali na pograniczu grecko-słowiańskim, dostali się w XIV w. pod panowanie tureckie. Archaiczna organizacja państwa Osmanów z jednej strony sprzyjała przetrwaniu etnosu wołoskiego, z drugiej jednak – hamowała jego modernizację. Ponadto ulegali Wołosi, podobnie jak Bułgarzy, hellenizacji, prowadzonej przez grecki przeważnie kler prawosławny. Dopiero w 1862 r. pochodzący z Avdeli na stokach Pindusu Apostoł Margarit uruchomił w Klissoura i kilku innych wsiach pod Bitolą nauczanie języka aromańskiego, a w latach osiemdziesiątych XIX w. w Bitoli działała szkoła rumuńska, praw­dopodobnie wspomagana z Bukaresztu. Na początku XX w. język wołoski był dopuszczony do użytku liturgicznego w bułgarskim Kościele prawosławnym, zakazany zaś w greckim.
W schyłkowym okresie panowania tureckiego na Bałkanach Wołosi byli faworyzowani, zapewne dlatego, że – inaczej niż Grecy – nie przejawiali ambicji niepodległościowych. Ich przedstawiciele domagali się wprawdzie uwzględnienia praw narodowych podczas Kongresu Berlińskiego (1878 r.), jednak nie mając ani rozwiniętego języka literackiego, ani liczących się elit, ani wyrazistej, znanej Europie historii, byli na straconej pozycji. W 1905 r. dekret sułtański uznał prawa narodowe Wołochów. Gdy w osiem lat później Macedonia i Epir zostały anektowane przez Grecję, nowe władze nie tylko zlikwidowały szkolnictwo i inne instytucje aromańskie, ale także zastosowały wobec Wołochów (podobnie jak wobec Słowian) masowy terror, w znacznej mierze inspirowany przez grecki Kościół prawosławny. Jedna z jego przyczyn mogło być to, ze Wołosi brali udział w antytureckim, a następnie antyserbskim ruchu macedońskim, który przeciwstawiał się także aneksji Macedonii Egejskiej przez Grecję. Ostatecznie ziemie zamieszkałe przez Wołochów, nie stanowiące zresztą zwartego terytorium, znalazły się w granicach Grecji, Al­banii, Jugosławii i Bułgarii.
Nie poprawiły sytuacji Wołochów podjęte podczas I wojny światowej pod egidą turecką ruchy irredentystyczne, takie jak Morlacka Rada Narodowa w Bośni i Dalmacji, której flaga nawiązywała do motywów islamskich (pół­księżyc i gwiazda), czy nieco wcześniejszy, inspirowany z Bukaresztu ruch Torwłachów, skierowany przeciw Bułgarii i Serbii. Fakt, że w oczach Greków Wołosi byli poplecznikami Turków, utrudnił ich położenie w państwie grec­kim, zwłaszcza po II wojnie światowej, gdy znaczna część ich społeczności, podobnie jak Macedończycy, poparła komunistyczne powstanie z lat 1946-47. Z kolei w Albanii i Macedonii pogarsza sytuację Wołochów fakt, iż Grecja zalicza ich do mniejszości greckiej w tych krajach. W okresie międzywojennym odrodzenie aromańskie aktywnie wspierała Rumunia, traktując ich z kolei jako część narodu rumuńskiego i „romanizując” ich język. W latach dziewięć­dziesiątych Bukareszt ponownie podjął taką działalność, jednak na znacznie mniejszą skalę.
Dziś Wołosi (Aromanie) mieszkają w Grecji (według przybliżonych szacun­ków ok. 100 tyś.), Albanii (ok. 150 tyś.), Macedonii (ok. 15 tyś.), Bułgarii (ok. 1,5 tyś.), Chorwacji (ok. 1,5 tyś.) i Rumunii (ok. 30 tyś.). Bardziej szczegółowe szacunki podaję niżej. Bośniacka społeczność Morlachów (Mawrowlachów, Czarnych Wołochów), notowana jeszcze na początku XX w., uległa zupełnej asymilacji: nieliczni tzw. Karawlasi (Czarni Wołosi) spotykani dziś w Bośni to Cyganie, mówiący dialektami romskimi, a nie romańskimi. Podobne pomieszanie pojęć spotykamy na Węgrzech: jeden z tamtejszych szczepów cygańskich zwany jest Olaszi, czyli Wołosi Źródłem tego nieporozumienia jest zapewne podobieństwo dawniejszego trybu życia Wołochów i Cyganów (w przypadku tych drugich nie transhumancja, lecz wędrowne rzemiosło i handel), a przede wszystkim – nieuprawianie roli.
Także na Zachodzie nie zawsze odróżnia się dziś języki cygańskie od woło­skich, choć z nieco innych powodów. Przyczyną jest podobieństwo angielskich form Romani (romski) i Romanian (rumuński) oraz słaba orientacja w problematyce Europy Środkowej. Stąd zdumiewające sformułowania amerykańskiej encyklopedii internetowej Ethnologue,11w której obok macedoromariskiego (Macedo-rumanian, Arumanian, Arumun) mamy język cygański vel wołoski (Romani, Vlach, Gypsy language).
W Bułgarii i Grecji występuje pokrewna Wołochom pod względem kultury, jednak posługująca się dialektami greckimi, zanikająca społeczność Karakaczanów, której poświęcimy odrębny podrozdział.

Język
Języki, którymi posługują się Wołosi, są często uważane za dialekty języka rumuńskiego. Jest to jednak pogląd błędny: mamy do czynienia z grupą czte­rech języków wschodnioromańskich (dakoromański czyli rumuński, macedo-romański, meglenoromański i istroromański), których wyodrębnienie nastą­piło w drugiej połowie I tysiąclecia naszej ery. Są one wprawdzie blisko spo­krewnione, nie są jednak wzajemnie zrozumiałe. Fakt, iż tylko jeden z języków tej grupy jest dobrze rozwiniętym językiem literackim, nie wystarcza, by po­krewne mu „nieliterackie” dialekty uznać za jego odmiany. Stąd też w tym tekście konsekwentnie zastępuję określenie „Arumuni, arumuński” określe­niami „Aromanie, aromański”.
Należy dodać, że takie nazwy jak „macedoromański” są dziełem naukow­ców opisujących i klasyfikujących języki. Tym bardziej „książkowe” są określe­nia etniczne w rodzaju „Meglenoromanów”- oni sami mówią o sobie „Vlasi”, podczas gdy Macedoromanie określają siebie jako Aromanów.
Ogromna większość Wołochów mówi – czy też do niedawna mówiła – językiem aromańskim (macedoromańskim). Społeczność macedoromańska w Grecji, Albanii i Macedonii szacowana jest na 250 tyś. Dialektem megle-noromańskim (pogranicze Grecji, Macedonii i Bułgarii) posługiwało się do niedawna kilkanaście tysięcy osób, a istroromańskim (w Chorwacji) – le­dwie kilka tysięcy. Meglenoromański jest bliższy dialektom rumuńskim niż „zachodni” aromański.
(…)

Zakończenie
Zarówno Istroromanie, jak i Meglenoromanie nie mają żadnych szans prze­trwania jako odrębna grupa językowa i kulturowa, aich języki wygasnąwciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Natomiast przyszłość Wołochów grecko-macedońskich jest zagrożona. Pierwotną podstawę swej odrębności kultu­rowej – pasterstwo transhumancyjne, które jest przeżytkiem nawet w najbar­dziej zacofanych regionach Europy – dość dawno zatracili, nie wykształcając przy tym własnych warstw wyższych, które mogłyby stworzyć kulturę ponad-ludową. Ich język, a właściwie dialekt, już pół wieku temu nie był w stanie obsługiwać nowoczesnych sfer życia. Od dawna zatem większość Wołochów była dwujęzyczna, a dziś zatracają mowę ojców, czy raczej babek.
Dalszy rozwój gospodarczy i społeczny regionów, w których żyją Wołosi, choćby do poziomu odpowiadającego polskiej „ścianie wschodniej”, musi zniszczyć większość enklaw wołoskich, a ośrodki największe, zachodniogrecki i albański, postawi w obliczu właściwie nieuniknionej asymilacji. Pytanie, czy będzie to hellenizacja (z ewentualnym zachowaniem dialektu wołoskiego jako „języka domowego” o bardzo ograniczonym zakresie), czy też rumunizacja, tj. przyjęcie literackiego języka rumuńskiego, w którym wszystkie dialekty aromańskie mogą funkcjonować jako odmiany regionalne. Na rozwój wysokiej kultury aromańskiej społeczność wołoska – nawet jako całość – jest zbyt nieliczna. Kilkusettysięczny etnos może sobie pozwolić na rozwijanie standar­dowego języka i wyższej kultury, gdy jest zamożny, ale nie wtedy, gdy balansuje między ubóstwem a nędzą.
Drugi z wariantów, bardziej „naturalny”, zrodzi jednak nowe niebezpie­czeństwa. Na Bałkanach mamy dziś do czynienia z gwałtownym odrodzeniem nacjonalizmu w formach charakterystycznych dla drugiej połowy XIX i pierw­szej połowy XX w. Nacjonalizm ten, którego głównym celem jest ujednolicenie państwa pod względem etnicznym lub etniczno-religijnym, może łatwo zwrócić się przeciw grupom marginalnym i reliktowym, jak właśnie Wołosi, Karakaczanie czy Pomacy (bułgarscy muzułmanie z Rodopów). A już z pewnością z gwał­townym sprzeciwem spotkałaby się próba tworzenia na Bałkanach rumuńskiej mniejszości narodowej. Z drugiej strony hellenizacja albańskich Wołochów także pogorszy ich sytuację, gdyż można oczekiwać, że konsolidacja państwa albańskiego oprze się na nacjonalizmie tyleż antyserbskim, co antygreckim. W obu przypadkach należy oczekiwać masowej emigracji – do Rumunii lub Grecji.
W 1997 r. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wydało Rekomen­dację nr 1333 w sprawie aromańskiego (Aromanian) języka i kultury, w której czytamy m.in., że na początku XX wieku było pół miliona osób mówiących po aromańsku, a dziś ledwie połowa tej liczby. Mieszkają oni – według Reko­mendacji – w Albanii, Bułgarii, Grecji, Macedonii i Serbii (jak widać, Istro-romanie zostali pominięci), a także w diasporze w Rumunii, Niemczech, USA i Australii. Aromanie nie mają roszczeń politycznych, dążą jedynie do zacho­wania rodzimego języka i kultury. Rekomendacja uznaje aromański za język zagrożony, zalecając wprowadzenie go w państwach bałkańskich do naucza­nia szkolnego, obrzędów religijnych, mediów drukowanych i elektronicznych, a także poparcie państwa dla aromuńskich stowarzyszeń kulturalnych.
Nie wydaje się jednak, by zalecenie to mogło zmienić coś istotnego w sytu­acji Wołochów. Tylko dwa ich skupiska – greckie i albańskie – mają szansę przetrwania i rozwoju. Jednakże Albania to najbiedniejszy kraj regionu, który jeszcze przez wiele lat będzie odrabiał skutki zarówno wieloletnich rządów komunistycznych, jak i rewolty z 1997 r. Do dziś Tirana nie odzyskała efek­tywnej kontroli nad całym terytorium kraju. Zaś Grecja, zamożne państwo o stabilnym systemie demokratycznym, należące do Unii Europejskiej, jest obecnie najbardziej po Serbii nacjonalistycznym państwem bałkańskim i nic nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy. Jedno i drugie skłania mnie do zde­cydowanego pesymizmu, jeśli chodzi o przyszłość Wołochów.

1 Powody, dla których odrzucam przyjętą w Polsce formę „arumuński”, wyjaśniam nieco dalej.
2 Jako pierwszy zwrócił na to uwagę prof. Jerzy Czajkowski w swych Studiach nad Łemkowszczyzną (Sanok 1999).
3 W odróżnieniu od koczownictwa (praktykowanego głównie na obszarach stepowych) transhumancja polega na systematycznych przegonach stad z pastwisk letnich (górskich) na zimowe. Ośrodkiem gospodarki pozostaje stała osada, przy czym część grupy trudni się rzemiosłem, handlem lub (rzadziej) uprawą roli.
4 Później w formie wołach, ukształtowanej być może nie pod wpływem słowiańskim, lecz za pośrednictwem greckiego balahos.
5 Por. współczesne angielskie Welshman – Walijczyk.
6 Np. traccy Słowianie przyjęli imię turkskiego ludu Bułgarów, nazwa Andaluzji pochodzi od germańskich Wandalów.
7 Spotyka się też formy: Romani, Rumeni, Aromani, Arumuni; początkowe A jest późniejszym, narzeczowym dodatkiem.
8 Czy obszar między Dunajem a Bałkanem był rzeczywiście zromanizowany, nie jest pewne, ale też dla naszego tematu nie jest to sprawa istotna.
9 Z łaciny; Grecy mówili: Romei, Rumei, skąd poszło późniejsze określenie: Rumelia.
10 W tekście tym posługuję się uproszczoną transkrypcją nazw i imion romańskich, greckich i innych.
11 http://www.sil.org/ethnologue

Niektóre pozycje bibliograficzne
T.J. Winnifrith: The Vlachs. The History of a Balkan People, London 1995.
T.J. Winnifrith: ShatteredEagles. Balkan Fragments, London 1995.
http//:www.farsarotul.org
http//:www.geocities.com:0080/aromanian.geo/
U. Fiedler: Pochodzenie ludności romańskiej (Wołochów i Rumunów) na półwyspie Bałkańskim. Głos w dyskusji, „Acta Archaeologica Carpathica„, t. XXXIV, 1997-1998.
J. Czajkowski: Studia nad Łemkowszczyzną, Sanok 1999.
P. Nowicki: Spotkałem nawet prawdziwych Wołochów, „Płaj” nr 17, jesień 1998.