Zamieszanie na Pop Iwanie – dyskusja

Najwyższe władze Polski – Prezydent, Sejm oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zaangażowały się w odbudowę dawnego Obserwatorium Astronomiczno-Meteorologicznego im. Józefa Piłsudskiego na szczycie Pop Iwana w Czarnohorze. Prezydenci umieścili to przedsięwzięcie w programach współpracy polsko-ukraińskiej, marszałkowie Sejmu w programach spotkań Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy, a MKiDN w latach 2011-12 wyasygnowało na ten cel 230 tys. zł z programu ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego za granicą. Odbudowany obiekt nie będzie obserwatorium astronomicznym, byłoby to zupełnym anachronizmem, ale obiektem dydaktycznym i schroniskiem turystycznym. Tu trzeba podkreślić, że w Czarnohorze istnieje już stacja botaniczna i obserwatorium meteorologiczne na Połoninie Pożyżewskiej w odległości zaledwie kilkunastu kilometrów od Pop Iwana.
Czarnohora wszak to niewielka grupa górska, znacznie mniejsza od Tatr. Jej najwyższe partie przekraczające 2000 m npm, to grzbiet liczący niespełna 20 km, od Howerli (2061 m), najwyższego szczytu Ukrainy, po trzeci co do wysokości Pop Iwan (2028 m). Całość objęta jest ochroną w ramach Karpackiego Parku Narodowego. Analogia do Tatr narzuca się sama.
Wyobraźmy sobie zatem jak wielkie oburzenie i jaką falę protestów wywołałby dziś projekt budowy podobnego obiektu na którymkolwiek z najwyższych wierzchołków Polskich Tatr? A w wypadku Pop Iwana jakoś nikt nie protestuje. Polskie organizacje ekologiczne milczą, nikt nie zgłasza wątpliwości. Czy los przyrody ukraińskich Karpat jest nam obojętny tylko dlatego, że to poza naszą granicą?
Dlaczego władze Rzeczypospolitej angażują się na Ukrainie w przedsięwzięcie, którego raczej nie odważyły by się zaproponować we własnym kraju? Czy sentyment do II RP nie przysłania nam racjonalnego myślenia i czy nie jest to przypadkiem stosowanie podwójnej miary? Innych zasad dla siebie, a innych dla sąsiadów? Konwencja Karpacka, którą podpisały i Polska, i Ukraina nie przewiduje różnicowania poziomów ochrony w zależności od kraju. Karpaty są jedne i tak samo trzeba je chronić na Ukrainie, jak w Polsce.
Rodzą się więc zasadnicze wątpliwość, czy budowa, nazwijmy rzecz po imieniu – hotelu na trzecim co do wysokości szczycie Czarnohory, na terenie parku narodowego, w strefie przyrodniczo unikatowej w skali Europy, jest na pewno dobrym pomysłem. I czy powinna być wspierana majestatem Rzeczypospolitej? Czy priorytetem w naszej polsko-ukraińskiej współpracy nie powinna być raczej ochrona przyrody, niż stwarzanie dla niej zagrożeń?
Nieunikniona szybka komercjalizacja takiego obiektu, który wcześniej czy później będzie musiał zarabiać na swoje utrzymanie, musi wiązać się z budową całej infrastruktury – dróg, parkingów, linii energetycznych, oczyszczalni ścieków i wyciągów narciarskich. Będzie więc zagładą tej jednej z ostatnich enklaw względnie nieskażonej przez cywilizację przyrody, będzie zniszczeniem i zabetonowaniem tej góry. 

Czy więc odbudowa Obserwatorium na Pop Iwanie jest na pewno dobrym pomysłem i czy ma w ogóle sens? Czy obiekt dydaktyczny w takim miejscu ma jakiekolwiek uzasadnienie i kto poniesie koszt jego utrzymania? Czy schronisko turystyczne o takiej kubaturze jest potrzebne na trzecim co do wysokości szczycie Czarnohory i czy jego budowa nie będzie wyrokiem śmierci dla tego fragmentu Czarnohory? Czy przypadkiem na fali – skądinąd zrozumiałych – sentymentów i nostalgii za II RP nie został zagubiony zdrowy rozsądek?
Ne te i podobne pytania chcielibyśmy wspólnie poszukać odpowiedzi. Zapraszamy do dyskusji na Spotkaniach Karpackich w Muzeum Ziemi PAN w Warszawie 16 listopada 2012 r. o godz. 18 (aleja Na Skarpie 27).