Poszukując informacji o rodzinie Przybyłowskich, przodkach Stanisława Vincenza, trafiłem przypadkiem na niezwykle interesujący dokument, po którego lekturze zrobiło mi się jakoś ciepło na sercu. Postanowiłem więc udostępnić go szerszemu gronu czytelników. Po pierwsze ze względu na jego zastanawiającą aktualność, po drugie na wagę zawartych w nim myśli dla zrozumienia duchowego rodowodu autora Połoniny. I myślę, że nie ma tu wielkiego znaczenia fakt, że Stanisław Vincenz nigdy nie poznał swojego pradziadka Wojciecha Przybyłowskiego, który zmarł w 1875 r. czyli na trzynaście lat przed jego urodzinami. Czyżby zatem taki, a nie inny stosunek do świata dziedziczyło się w genach?
Przegląd Powszechny nr 22 z 21 lutego 1861 s. 4 [zachowałem pisownię oryginału]
(Nadesłane)
Ponieważ czas wyboru posłów na sejm we Lwowie dla królestw Galicji i Lodomeryi z w. księstwem Krakowskim już się zbliża, przeto niektóre myśli do łaskawej uwagi podaję.
Podług mego zdania:
1. Gdy osoba zamożna będzie obrana posłem, to pieniądze dla niego przeznaczone, niech będą użyte na jaką dobroczynną fundację – a to na pamiątkę pierwszego sejmu.
2. Poseł ma dokładnie posiadać język polski, żeby ustnie i pisemnie na sejmie mógł występować.
3. Poseł ma się zupełnie zastosować do adresu w Wiedniu dnia 4 stycznia 1861 przedłożonego.
4. Poseł ma się naradzić z drugimi posłami o instytucye odpowiednie dla zupełnego wprowadzenia i zachowania zgody i jedności między szczepami polskim i ruskim, i miedzy starozakonnymi, jako od wielu wieków współmieszkańcami tej ziemi a zatem jej synami, a tem samem miedzy sobą braćmi.
5. Ma głosować za polepszeniem materialnego bytu duchowieństwa obojga obrzadków, żeby pasterze dusz, mianowicie obrządku grecko katolickiego przez całe swoje życie byli wolni od trosków pochodzących z niedostatku, i żeby nie potrzebowali z jednej parafii na drugą się przenosić – przeco także i dobro duchowne parafian będzie osiągnięte.
6. Ma głosować, żeby spory miedzy byłemi poddanemi i ich dziedzicami, jako jedną wielką rodzinę stanowiącymi, drogą polubowna były ukończone, żeby posiadłości włościańskie mogły być w przyszłej tabuli wiejskiej co do ich objętości szczegółowo zapisane, a tym samem prawa włościańskie nietykalne.
7. Żeby starozakonnym, współmieszkańcom tej ziemi, a zatem braciom naszym dać sposobność zarobkowania rzetelnego, żeby nie byli jak wielu z nich do teraz na nędzę wystawieni. Zdaje mi się, że do tego byłby najlepszy sposób założenia kolonij wiejskich – bo przez posiadanie ziemi powzięliby starozakonni większe przywiązanie do tejże, i więcej by się zbliżyli do chrześcian, których przodkowie przed kilku wiekami ich poprzednikom w innych krajach nie przyjętym, dali gościnne schronienie i sposobność utrzymania.
8. Szczegółowe urządzenia we wszystkich gałęziach będą przez oddzielne komitety wpracowane. Otóż poseł przy tychże wypracowaniu i głosowaniu, tak w komitetach, jako też i w ogólnych zgromadzeniach, ma głos swój łączyć z głosami doświadczonych patryotów tej prowincyi.
9. Mężowie teoretycznie i praktycznie uzdolnieni, a mianowicie wielce szanowny p. Smolka, raczą wydać instrukcje dla posłów, żeby takowe przez wyborców były im doręczone.
10 Dobrze by było wydrukować je na osobnych kartkach, żeby wielu osobom mogły być do odczytania udzielone.
Stanisławów 14. Lutego 1861
Wojciech Przybyłowski
Wojciech Przybyłowski (1802-1875), używający także łacińskiej wersji imienia Adalbert, doktor praw, adwokat, wraz z żoną Zuzanną byli właścicielami Krzyworówni (i Bystrzca) choć na stałe mieszkali przy ulicy Lipowej w Stanisławowie. Wojciech był zapewne „wziętym” adwokatem, skoro jego nazwisko w latach 1840-1870 pojawia się wielokrotnie w sądowych obwieszczeniach Gazety Lwowskiej i krakowskiego Czasu. Sądzę, że powyższy list powstał spontanicznie i był wynikiem powszechnego w ówczesnej Galicji oczekiwania lepszych czasów mających nastąpić po wydanym przez cesarza Franciszka Józefa tzw. dyplomie październikowym (z 1860) i powołaniu do życia na początku 1861 r. Sejmu Krajowego Królestwa Galicji i Lodomerii wraz z Wielkim Księstwem Krakowskim.
Andrzej Wielocha
PS. Więcej o Wojciechu Przybyłowskim postaram się napisać wkrótce w osobny artykule w e-Płaju.

