Leszek Rymarowicz
fragment
(…) Pracę pedagogiczną w Państwowym Gimnazjum Męskim im. Królowej Zofii w Sanoku rozpoczął w dniu 1 I 1925 r. jako nauczyciel rysunku i języka ukraińskiego, a potem także w dwu innych zakładach szkolnych. Przez cały „sanocki” okres życia z nadzieją spoglądał na Lwów, widząc wyłącznie tam możliwość artystycznego spełnienia. W Sanoku malarz spędził 19 lat życia, zresztą pod względem artystycznym było to 19 lat najlepszych.
Był chyba pierwszym zawodowym malarzem, który rozstawiał sztalugi w różnych miejscach starego Sanoka. Budził ciekawość i stał się postacią powszechnie znaną. Jak wspomina sam Getz, pracował na trzech etatach. Wczesnym rankiem jako artysta malarz, potem jako nauczyciel w jednej, później w trzech szkołach, prowadząc także (jak to się wtedy pięknie określało) inwigilacje uczniów, oraz jako działacz społeczny, organizator i kierownik muzeum „Łemkiwszczyna”. Był także bibliotekarzem w czytelni „Proświty” oraz śpiewał w chórze. Jego śpiew doceniła podczas pobytu w Sanoku słynna śpiewaczka Salomea Kruszelnicka. Mieszkał zaś w malutkim wynajętym pokoju na poddaszu, wśród swoich obrazów, i mówiąc bez ogródek, często przymierał głodem. Czytaj dalej

Z nastaniem wieczoru cała chudoba była już na swoim miejscu. Krowy spały w korowarce, woły w bowharce, konie w stadnarce, tylko owce spały w osobnych botejach w carkach. Miszannycy wieczorem podoili swoje boteje każdy osobno i zaglegali to mleko dla siebie, a nie dla deputata, bo watah Karpa miał jeszcze tego wieczoru wiele zajęć w stai. Przed zastajkami koło chudoby, przy koszerach pasterze i miszennycy palili wielkie watry przez całą noc, aby dzikie zwierzęta nie straszyły chudoby. W stai też paliła się wielka watra, bo watah, deputat, starszy owczarz i wielu miszennyków do późna prowadzili rozhowory przy watrze. Iwanczik grał na fłojerze, a te kobiety które przyszły zamiast swoich mężów na połoninę do dojenia na miarę, na przemian z mężczyznami śpiewały z flojerą rozmaite śpiewanki. Częstowali się gorzałką. Opowiadali swoje przygody czasem tak wesołe, że od śmiechu zalewali się łzami. Starsi opowiadali o dawności i o opryszkach. Aż gdzieś po północy położyli się spać, tam gdzie kto mógł znaleźć miejsce, aby choć troszkę, do pierwszej rannej zorzy, podrzemać. Watah z deputatem spali na swoich miejscach za werkluchem przy watrze, na ławach. Wielu miszennyków legło spać w stai na ziemi. Leżeli na przemian mężczyźni z kobietami, ale spali uczciwie, jak bracia z siostrami, bo bali się, że jakby spokojnie nie spali, to mogli by zaszkodzić chudobie na połoninie. Pasterze strzegli się, aby nie spać na połoninie z cudzą żoną, bo przez całe lato nie zdołali by odegnać się od wilków i niedźwiedzi, tak nachodziłby w nocy dziki zwierz ich koszary i zagrody z chudobą, bo nie można robić rozpusty na połoninach.
Towarzystwo Karpackie od szeregu lat prowadzi za zgodą Urzędu Gminy Dukla zbiórkę publiczną na remont, konserwację i zakup eksponatów do Muzeum – chyży łemkowskiej w Olchowcu. Zbiórka odbywa się po przez sprzedaż cegiełek oraz po przez wpłaty na konto Towarzystwa z zaznaczeniem celu ich przeznaczenia. Za zebrane w 2012 r. pieniądze Tadeusz Kiełbasiński, właściciel i zarazem kustosz muzeum w Olchowcu kontynuował prace remontowe. Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękujemy, a poniżej zamieszczamy link do oficjalnego sprawozdania ze zbiórki publicznej.
Badania przyrody, historii i kultury Huculszczyzny opierają się na źródłach pisanych, dokumentach archiwalnych i materiałach zebranych podczas ekspedycji, których osnowę stanowią wywiady ze starszymi mieszkańcami naszego kraju. Przy badaniach nowych, nieznanych tematów często trzeba polegać tylko na ludowej pamięci — ustnych przekazach długowiecznych osób. Na tę ludową pamięć zwrócił uwagę Stanisław Vincenz (1888–1971) w swojej epopei dawnej Huculszczyzny Na wysokiej połoninie. Prawda starowieku wydanej w 1936 r. Autor wskazywał, że huculska pamięć ma fenomenalną cechę trwałości mimo upływu czasu: „Dla dawnych ludzi sto lat to nie tak znów dużo było, a dwieście także nic takiego. Nie tylko dlatego, że żyli długo, także dlatego, że długo żyła pamięć żywa”.
Oddział Sanocki Towarzystwa Historycznego oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Sanoku zapraszają na wykład prof. Michała Parczewskiego pt. Skąd się wzięła nazwa Bieszczadów i Beskidów? Próba interpretacji archeologicznej, który odbędzie się 13 marca (środa) 2013 r. o godz. 17 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sanoku przy ul. Lenartowicza 2 (sala nr 20).
Wspaniała wiadomość z ostatniej chwili – istnieje ogromne prawdopodobieństwo (graniczące z pewnością), że na 
Tym razem w ramach Spotkań
Karpackich tradycyjnie już w Muzeum Ziemi PAN w Warszawie przy al. Na Skarpie 27 w dniu 15 marca 2013 r. o godz. 18 będziemy mieli wyjątkową okazję spotkania z kartografami i geografami zarazem Wojciechem Krukarem i Mateuszem Trollem, autorami pierwszej powojennej polskiej mapy Czarnohory. O tym, że mapa turystyczno-nazewnicza Czarnohory jest mapą wyjątkową nikogo, kto chodzi po górach przekonywać nie trzeba. Bogactwem zawartych w niej treści bije na głowę wszystkie inne mapy, włącznie nawet z przedwojenną mapę WIG. Jej autorzy opowiedzą nam o trwających wiele lat pracach terenowych nad jej opracowaniem i o przygotowywanym właśnie jej drugim wydaniem. Dr Wojciech Krukar jest członkiem Towarzystwa Karpackiego, autorem wielu map karpackich i specjalistą od nazewnictwa, dr Mateusz Troll jest pracownikiem naukowym Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ i także autorem wielu publikacji. Serdecznie zapraszamy.
Centralna Biblioteka PTTK oraz Oficyna Wydawnicza REWASZ serdecznie zapraszają na spotkanie z Grzegorzem Rąkowskim, autorem przewodnika krajoznawczo-historycznego pt.
Ukraińskie Karpaty i Podkarpacie. Część zachodnia, które odbędzie się 14 marca 2013 r. o godz. 18 w siedzibie Biblioteki przy ul. Senatorskiej 11.