O Hucułach dla Encyklopedii Ukraińskiej (Płaj 43)

Stanisław Vincenz

(fragment)

Grenoble 7.XI.1955 r.

Wielce Łaskawy i Drogi Panie Profesorze, (1)

Stanisław Vincenz (Станіслав Вінценз)

Ufam, że mi Pan wybaczy opóźnienie i to że nie dawałem znaku życia. Mnie samego gnębiło to już niemało, ale proszę mi wierzyć, całe to lato mam tak wypełnione pracą, że nieraz nie wiem co naprzód zacząć. I w tej chwili także odłożyłem na bok inne prace i listy, bo komuś „krzywda” musi się stać. Bo oto straszna rzecz, na kalendarzu widnieje jak byk data 7-mego listopada, a Pan życzył sobie abym przysłał ten zarys około pierwszego!
Dla usprawiedliwienia dodam, że musiałem nie tylko wykończyć tego lata książkę na którą czeka, także pobłażliwie, wydawca francuski, ale ponadto sprawić się z korektami angielskiego i polskiego wydania „Na wysokiej połoninie”, z całą ogromną korespondencją i wszystkimi kłopotami a nawet zmartwieniami które zawsze są, a teraz szczególnie z powodu odległości, połączone z wydawaniem i przygotowaniem książki. Poza tym miałem jeszcze dawno obiecane recenzje książki do odrobienia itp.
Posyłając Panu ten załączony rozdziałek chciałem zwrócić jeszcze Pańską uwagę na kilka szczegółów. Oto na pierwszej stronie Pańskiego opracowania mój syn napisał uwagę: „której gminy?” Na drugiej stronie zauważyłem, że Pan pisze w środku stronicy: „Krutoji”. Jest to może mimowolna reakcja do tego że Polacy przemieniali starą nazwę i autentyczną „Krynta” na „Kręta”. Tymczasem to nie jest ani polska, ani ukraińska nazwa, tylko po prostu rumuńska. „Krynta” oznacza serownię i tam gdzie się robi bryndzę itd. I w ogóle nasze góry są prawdziwą encyklopedią nazw rumuńskich, prawdopodobnie nawet z narzecza marmaroskiego a może jeszcze innego. Jest to jeszcze jeden dowód jak konserwatywna była ta kieszonka cywilizacyjna „cyvilisation pocet”.
Na czwartej stronie w wierszu 4-tym należałoby wyszczególnić tam gdzie Pan pisze o leśnych produktach – skóry, bo nie tak dawno w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia jeszcze Huculi dostarczali na doły od Kosowa zaczynając wielkie ilości skór.
Wywóz drzewa zaczął się stosunkowo bardzo późno. Jeszcze w dziewięćdziesiątych latach były w okolicy Jasieniowa i Uścieryk lasy nietknięte.
Podobnie zakwestionowałem niebieskim ołówkiem w środku zdania datę a raczej nieco pochopne uogólnienie dotyczące Żydów. Nie byłoby to całkiem sprawiedliwe a muszę podkreślić, że sprawą zajmowałem się dość wyczerpująco. Były wójt Guluk napisał na moją prośbę cały pamiętnik (2) o tym, w którym gorzko oskarżał wprawdzie poszczególnych Żydów zwłaszcza tzw. weksle gruntowe, ale też nie szczędził nagan tym Hucułom lekkoduchom iście szlacheckim, którzy pchali się w paszcze wyzyskiwaczy. Zdaje się, że koniec końców sprawę tak należy ocenić: cała trudność była w przejściu od gospodarki ekstensywnej do bardziej intensywnej. Przeludnienie i zbiednienie przy ciągłych kryzysach głodowych jeszcze przed przyjściem Żydów zmieniło dawny „way of living”. Pojęcie rentabilité było nieosiągalne dla Hucułów, bo w ich wyobrażeniu pieniądz był dla konsumpcji a nie dla inwestycji, zwłaszcza że nawet po wkroczeniu gospodarki pieniężnej inwestowali bez pieniędzy tj. mówiąc konkretnie budowali sami albo za pomocą tzw. tłoki tj. pracy sąsiedzkiej grzecznościowej lub odwzajemnianej i uprawiali ziemie tak samo. Dlatego od starych ludzi ciągle słyszało się, że z przyjściem wyrębów i sprzedaży lasów im więcej zarabiali, tym więcej przepuszczali, zadłużali się, bo bankietowali i po prostu przepijali. Naturalnie dla sporej ilości Żydów istnienie tak niezaradnej grupy było gratką nie lada. Bo i oni należeli do czegoś w rodzaju wczesnego i lichwiarskiego kapitalizmu. Jednak słyszałem, bo zbierałem umyślnie takie odezwania z obu stron, że kto się nie zadłużał, nie dawał się podejść pożyczkom i wekslom ten nie stracił. Szczególnie opowiadał mi to osiemdziesięcioletni gospodarz na Żabie-Ilicia Jurijko Hrabczuk zwany Fedczukiem, który pracą doszedł z półmorgowego gospodarstwa do stumorgowego i miał najpiękniejsze nieraz premiowane bydło i konie w Żabiem. Także Lejzor Gertner ceniony przez Hucułów opowiadał mi, że dosłownie całe nieszczęście poszło z pożyczania i z kredytu, dlatego on wolał podarować niż kredytować. Nie brakło zresztą Żydów, którzy zresztą jak sam Gertner stawali się także rolnikami lub pasterzami. Kooperatywy ukraińskie a żydowskie dla Żydów jak serowarnia w Żabiem zaczynały już wnosić wiele poprawek.
Trzeba podkreślić, że choć Huculi narzekali prywatnie i to słusznie na tego lub owego Żyda, nie było u nich właściwie podkładu do antysemityzmu, zarówno z powodu rozsiania osadnictwa jak i z powodu wrodzonej inteligencji i poczciwości. Znalazło to nieoczekiwany a symboliczny wyraz w podaniach i to po obu stronach, u Żydów i u Chrześcijan o przyjaźni założyciela sekty chasydów Bal-Szem-Towa i watażka Dobosza. W czasie ostatniej wojny słyszałem niejednokrotnie od Żydów, którzy schronili się na Węgry jak nie znani im osobiście Huculi ratowali im życie nie tylko bez żadnej nagrody ale wprost spontanicznie i nawet narażając się sami. To samo czynili niektórzy księża jak mam na to dowody.
Piszę to także dlatego ponieważ tu i ówdzie, a miałem nawet o tym list z Palestyny, zjawiają się niesprawiedliwe uogólniające
zarzuty i oskarżenia przeciw ukraińskiej ludności.
Tymczasem kończę, przesyłam serdeczne pozdrowienia i wyrazy poważania, ufając że wybaczy mi Pan opóźnienie.

PS
Na str. mego referatu można by jeszcze jako podkład historyczny uwzględnić wpływ rumuńskiego wędrownego pasterstwa co widać zarówno z nazw gór jak też z nazw narzędzi i wyobrażeń pasterskich. Jeśli Pan sobie życzy mógłbym dołączyć o tym kilka zdań, ale i tak już mój referat jest zbytnio długi.
Jeszcze co do strony 3-ciej Pańskiego referatu. Wymieniona jest tam wysokość 1400 m, ale w przysiółku Hostowec osiedlenie sięgało wyżej i kartofle uprawiano na wysokości 1700 m. (3)

Nazwa Hucuł
Nie możemy się zajmować tutaj historią licznych przypuszczeń, tym mniej wywodami fantastycznymi jak np. interpretacja K.M. (Milewskiego) w „Bibliotece Polskiej” Warszawa 1825 str. 187 który wywodzi nazwę od słowa koczować. Podobnie ks. Sofrona Witwickiego „O Hucułach”, od księcia Heceły (Kocel). Podobnie nieprzekonywująca jest etymologia od plemienia Uzów, ani poetyckie dowolności ukraińskiego poety Fedkowycza, rodem Hucuła z Bukwiny. Znany autor niemiecki Hacquet w swej książce z lat 1791-2 Neueste politisch-geografische Reisen durch die Dacischen und Sarmatischen Nordkarpaten cztery tomy Nűrnberg 1794 (4) nie wspomina tej nazwy stąd wyciągnięto pochopnie wnioski, że nazwa jest nowa. Samo słowo wspomniane jest dość wcześnie. S. Łukasik przytacza je z rumuńskiego tekstu roku 1586: „Hucul ataman do Icseu”. Poza tym zjawia się jeszcze jako nazwa osobowa w aktach karnych „Czarnej księgi” zaczynającej się od roku 1751 (Stanisławów) ostatnio w Muzeum Pokuckim i w Tabuli Prowincjonalnej nr 1053 z r. 1781. Ale w aktach cytowanych przez Augusta Bielowskiego wymienia się „Dwóch Wołochów i sześciu Hucułów.” Trudno orzec czy to ma oznaczać nazwy szczepowe czy raczej zawody tj. pasterzy i rozbójników. W każdym razie nie są to już oznaczenia osobowe.
Te cytaty wyczerpująco traktuje St. Hrabec: Nazwy geograficzne Huculszczyzny (Polska Akademia Umiejętności). Należałoby je uzupełnić stwierdzeniem, że do niedawna Huculi sami siebie nazywali „Horjeny” (rzadziej: Wierchowincy).
Charakter przezwiskowy słowa Hucuł na który słusznie nalega Hrabec odczuwał się jeszcze do niedawna. I to może być jeszcze potwierdzeniem, że wywód od rumuńskiego słowa Hucuł – rozbójnik jest słuszny, w każdym razie nie widać tutaj przeszkód natury językowej. O ile wiadomo pierwszy podał to przypuszczenie poeta i geograf, a raczej „geo-socjolog” Wincenty Pol.

(…)

(1) List Stanisława Vincenza do Włodzimierza Kubijowicza Encyklopedii Ukraińskiej, Oss. Maszynopis sygn. 17404/II s. 19-36.
(2) Jurij Huljuk był kilkakrotnie zastępcą wójta i wójtem Żabiego, zmarł w 1941 r. Pamiętnik, o którym wspomina Stanisław Vincenz przetrwał do naszych czasów i w 2004 r. został opublikowany: Jurij Huljuk, Żabie, Werchowyna 2004 r.
(3) W tym wypadku jednak Kubijowicz wydaje się bliższy prawdy [A. Ruszczak].
(4) Balthazar Hacquet, Neueste physikalisch-politische Reisen durch die Dacischen und Sarmatischen oder nördlichen Karpathen. Nürnberg 1790

Tadeusz Rybkowski, Wesele huculskie