O styczniowym kolędowaniu w Łopience

W tym roku Łopienka przywitała nas zimową aurą, lekko ośnieżoną doliną i pięknym słońcem. Na miejscu czekała już grupka kolędników, co nastroiło nas dużym optymizmem. Bywały przecież już takie lata, kiedy kolędowanie rozpoczynaliśmy we czwórkę. Po chwili przyjechał ksiądz Bogdan i pomału zaczęliśmy – najpierw modlitwę, a potem śpiewanie. Tradycyjne śpiewaliśmy na przemian jedną polską jedną i jedną ukraińską kolędę. Jak zwykle miały też swoją łopieńską premierę nowe pieśni Nowaja radist, W Wifłejemi, Narodził się w stajni. Mieliśmy też dwójkę małych kolędników, którzy i pięknie śpiewali, i pomagali w ustaleniu repertuaru. Kilka osób przyjechało specjalnie na kolędowanie z dosyć odległych stron Polski – Niska, Lublina, Przemyśla i Przeworska. Szkoda, że zabrakło w tym roku Agnieszki. Grupę kolędników z Lublina gościli niezwykle serdeczni państwo Zielonkowie, którym serdecznie dziękujemy. Gdy wyjeżdżaliśmy zaczęła się już chyba wiosna, bo duża część południowych zboczy była bez śniegu. A wszystkich zapraszamy ponownie za rok.