Wszystko na temat: Huculszczyzna

Mieczysław Romanowski, W górach Pokucia

I znowu trzeba siedzieć w domu, udostępniamy więc kolejny artykuł z Płaju (tom 55) mając nadzieje, że lektura choć trochę złagodzi pandemiczne restrykcje. Przypominamy dziś – wart naszym zdaniem sumiennej lektury – najstarszy reportaż literacki z włóczęgi po górach Huculszczyzny pt. Kilka dni w górach Pokucia autorstwa Mieczysława Romanowskiego, który wykazał się w nim świetnym zmysłem obserwacyjnym, a jego spostrzeżenia poczynione przed z górą 150 laty nie straciły nic na atrakcyjności. Opublikowany został po raz pierwszy w lwowskim „Dzienniku Literackim” z 1857 r. Blisko sześćdziesiąt lat później zamieścił go też „Tygodnik Ilustrowany” z 1916. Reportaż Romanowskiego uzupełniamy dwoma jego romantycznymi wierszami wschodniokarpackimi, które — dodajmy — były jednymi z pierwszych w literaturze polskiej poświęconych wprost tym górom. Tu do pobrania pdf.

Polska toponimia Huculszczyzny

Od kilku dni dostępna jest w wersji papierowej i elektronicznej książka Wojciecha Włoskowicza pt. Uzus toponimiczny. Zarys teorii na przykładzie polskiej toponimii Huculszczyzny, wydana przez Instytut Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk (Kraków 2021).
Ze wstępu do książki: „myśl o przedstawieniu „polskiej toponimii Huculszczyzny” (rozumianej po prostu jako toponimia regionu obecna w tekstach języka polskiego) z perspektywy poprawności językowej – zrodziła się u autora niniejszej pracy na zakarpackich stokach Czarnohory, w niewielkim szałasie, do którego grupę polskich turystów zapędziła rzęsista ulewa. Między uczestnikami wycieczki rozgorzał wówczas spór o to, czy huculską wioskę, do której zmierzamy, należy po polsku nazywać Bystrzec czy Bystrec, a co za tym idzie że część użytkowników polskiej toponimii Huculszczyzny – świadomie lub nie, ale w sposób regularny i systematyczny – w produkowanych przez siebie tekstach używa jednej z nich (a czasami obu).” Czytaj dalej

Biblioteka Vincenza trafiła do Lwowa

W poniedziałek 8 lutego 2021 r. w Kamienicy Królewskiej (zwanej też Korniaktowską) przy lwowskim Rynku uroczyście zaprezentowano księgozbiór Stanisława Vincenza zakupiony od rodziny pisarza przez deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy Mykołę Kniażyckiego. Księgozbiór ten trafi do biblioteki Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie, gdzie będzie udostępniony szerokiej publiczności. W przyszłości znajdzie się w Centrum Stanisława Vincenza, które powstać ma w Krzyworówni na Huculszczyźnie. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele władz Lwowa, naukowcy, literaci i muzealnicy. Obecni byli też przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie oraz Instytutu Polskiego w Kijowie.
Spotkanie prowadziła Maria Górska, która przypomniała zebranym biografię Stanisława Vincenza i przedstawiła historię przeniesienia jego biblioteki do Lwowa. Głos zabrali m.in. inicjator przedsięwzięcia Mykoła Kniażycki, gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki, deputat Rady Obwodu Lwowskiego Wołodymyr Kwurt, dyrektor Lwowskiego Muzeum Historyczny prof. Roman Czmełyk oraz pierwszy laureat Nagrody im. Stanisława Vincenza Myrosław Marynowycz. Przesłanie od Towarzystwa Karpackiego wydane specjalnie na tę uroczystość odczytał po polsku członek naszego Towarzystwa dr Jurij Nesteruk, po ukraińsku zaś Mykoła Kniażycki (tekst w wersji polskiej i ukraińskiej). Zawarta w przesłaniu, nawiązującą do ducha dawnej Huculszczyzny, refleksja dr Jana A. Choroszego została nagrodzona rzęsistymi brawami. Czytaj dalej

O rocznicy pamiętają też w Słobodzie

Z prawdziwą satysfakcją pragniemy poinformować, że Stanisław Vincenz w pięćdziesiątą rocznicę śmierci był wspomniany również w Słobodzie (dawniej Rungurskiej), a więc w miejscu swojego urodzenia. Kameralną uroczystość ze złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy pod poświęconym mu, stojącym tam pomnikiem, 28 stycznia 2021 roku zorganizowała pani Ljubow Motrynczuk, dyrektorka najprawdopodobniej jedynej (mamy nadzieję, że tylko na razie) na świecie biblioteki im. Stanisława Vincenza.
W imieniu wszystkich wielbicieli jego twórczości, pięknie za to dziękujemy.

Pamięć o Stanisławie Vincenzie

28 stycznia mija 50 lat od śmierci Stanisława Vincenza (3.11.1888-28.01.1971). W przeddzień tej rocznicy przedstawiciele środowisk kultywujących pamięć o osobie i twórczości „Homera Huculszczyzny” spotkali się na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie przy grobie Vincenzów, na którym pięknie się prezentował niedawno odnowiony krzyż. Wspominaliśmy dzieła Stanisława Vincenza, a przede wszystkim głębokie, humanistyczne przesłanie jego życia, szczególnie aktualne i ważne w obecnej, tak bardzo podzielonej Europie. Ze wzruszeniem wysłuchaliśmy fragmentów „Połoniny” oraz sygnału huculskiej trembity wykonanego przez Piotra Kłapytę (najlepszego trembitarza na zachód od Sanu). Wiemy, że potomkowie Stanisława Vincenza i wszyscy miłośnicy jego dzieła byli z nami na Salwatorze duchem. Myślami byli z nami również przyjaciele z Ukrainy, a Mykoła Kniażycki, członek Rady Najwyższej Ukrainy przekazał nam przesłanie, które zostało odczytane. Uroczystość zakończyła wspólna modlitwa za dusze śp. Stanisława, Ireny i Andrzeja Vincenzów oraz złożenie na ich grobie wieńców i zapalenie znicza.
Równocześnie z naszymi obchodami grupa bystreckiej młodzieży pod wodzą Julii Potiak dotarła pod Krzyż Vincenzowski stojący pod Czarnohorą na miejscu domu Stanisława Vincenza. Zapalono tam znicz, a krzyż przyozdobiono haftowanym huculskim „rusznykiem”.

Przy okazji już dziś informujemy, że w ramach „Spotkań Karpackich online” 21 listopada 2021 r. organizujemy „Sympozjum w 50. rocznicę śmierci Stanisława Vincenza”, które poprowadzi Jan A. Choroszy. Serdecznie zapraszamy (program Spotkań Karpackich online).

(lr)

A to film nakręcony przez Justynę Kłapytę w trakcie tej uroczystości.

 

Kazimierz Sichulski „Huculskie dzieci”

Na jednaj z pierwszych w nowy roku aukcji – „Aukcji Prac na Papierze (sztuka dawna)” Sopockiego Domu Aukcyjnego w sobotę 23 stycznia 2021 r. o godz. 17 w Sopocie przy ul. Boh. Monte Cassino 43 będzie można zakupić akwarelę na papierze (97 × 67 cm) zatytułowaną „Huculskie dzieci” autorstwa największego z polskich huculistów Kazimierza Sichulskiego. Obraz powstał najprawdopodobniej w czasie prac artysty nad tryptykami –  „Tryptykiem huculskim”, „Niedzielą Palmową” lub „Pokłonem pasterzy”, ponieważ ma z nimi wiele wspólnych cech oraz rekwizytów i jest jakby wprost z jednego z nich wyjęty. Szczególnie charakterystyczny jest motyw niewidomego huculskiego chłopca powtarzający się w wielu obrazach Sichula. Cena wywoławcza nie jest zbyt wysoka bo wynosi tylko 1900 zł, ale prognozy ceny sprzedaży są niestety wielokrotnie wyższe.

Płaj 59

Płaj 59 (wiosna 2020, stron 224+8)

Zawartość tomu:

Tadeusz M. Trajdos, Polskie stowarzyszenia na Spiszu i Orawie w granicach RP w okresie międzywojennym

Krzysztof Miraj, Via Pekelnikiensis. Historyczna droga z Piekielnika do Głodówki na Górnej Orawie

Tadeusz M. Trajdos, Glosa do biografii Josepha Schmiedla, plebana w Piekielniku

Leszek Rymarowicz, O spółdzielczości na Huculszczyźnie w latach 1918–39

Wolfram Wendelin, Kolejka leśna w dolinie Hramitnego

Andrzej Ruszczak, Świat nadprzyrodzony huculskich pasterzy

Jarmark w Delatynie. Obrazek z życia dzisiejszych Hucułów

Andrzej Wielocha, Jeszcze o nazwach „Pop Iwan” i „Czarnohora”

Czytaj dalej

Co to za cerkiew?

Niecały miesiąc temu zmieściliśmy na karpackich informację o tym, że na aukcji „Sztuka dawna. Prace na papierze” Domu Aukcyjnego Desa Unicum będzie można nabyć akwarelę Aleksandra Augustynowicza przedstawiającą cerkiew strukowską w Jasini. Okazuje się, że na wystawionym na sprzedaż i zaprezentowanym przez nas obrazku przedstawiona jest jednak inna cerkiew. Dr Włodzimierz Witkowski, jeden z najlepszych znawców  cerkwi huculskich, zwrócił nam uwagę, że jest to bez wątpienia cerkiew św. Dymitra w Tatarowie.

Cerkwie są podobne, ale jasiniańska ma bardziej zwartą i wyższą w proporcjach bryłę, inaczej zwieńczony okap pod namiotowym dachem oraz daszek obwodowy poniżej głównego. Zasadniczo różnią się także dzwonnice. Tatarowska, widoczna na pierwszym planie na akwareli, jest znacznie mniejsza od jasiniańskiej i jest zupełnie inaczej usytuowana w stosunku do samej świątyni. Jak widać my też daliśmy się zwieść podobieństwu obydwu świątyń i zaakceptowaliśmy identyfikację zaproponowaną przez Desę Unicum. Czytaj dalej

Mikuliczyńska Madonna czy św. Jadwiga?

W Kurierze Galicyjskim nr 22 z pierwszej połowy grudnia 2020 r. w dziale „Okruchy historii” ukazał się tekst Petra Hawryłyszyna i Leona Orła o Mikuliczynie i błogosławionej siostrze Marii Antoninie Kratochwil. Niestety część zamieszczonych w nim informacji aż prosi się o sprostowanie, co niniejszym czynimy. Otóż rzeźba znajdująca się do dziś na terenie dawnego Dom Zdrowia dla studentów Uniwersytetu Lwowskiego w Mikuliczynie (nie jak piszą autorzy Uniwersytetu Warszawskiego) wybudowanego staraniem lwowskiej „Opieki Zdrowotnej” i oddanego do użytku  w 1928 r. nie przestawia św. Jadwigi, lecz jest statuą Matki Bożej, Patronki Polskiej Młodzieży Akademickiej, wykonaną przez znaną lwowską malarkę, rzeźbiarkę, lalkarkę i scenografkę Janinę Petry-Przybylską w 1938 r. Dom, który okrywa swoim płaszczem MB to XV-wieczna krakowska „burska jagiellońska” będąca tu symbolem domów akademickich. Żeby jednak Kurierowi Galicyjskiemu nie było smutno, dodajmy że podobny błąd popełnił także Jerzy Danilewicz autor artykułu „Worochta: drugie Zakopane” zamieszonego w Polityce nr 4.2019. Czytaj dalej

Odnaleziony grób Piotra Kontnego

Ciekawe wieści ze Lwowa przysłał nam członek naszego Towarzystwa dr Jurij Nesteruk. Otóż na Cmentarzu Łyczakowskim dzięki wskazówkom Ihora Monczuka odnaleziono grób Piotra Kontnego, o którym sądzono, że został już dawno zlikwidowany. Piotr Kontny to niezwykle ciekawa i bardzo karpacka postać. Urodził się w 1895 r. we wsi Dubie (dawny powiat Brody, woj. lwowskie), zmarł w 1947 r. we Lwowie. Gimnazjum ukończył w 1915 r. we Lwowie następnie studiował na uniwersytecie lwowskim, gdzie obronił pracę doktorską z filozofii. Wg niektórych źródeł miał także uczęszczać do seminarium duchownego, ale święceń nie przyjął. W latach trzydziestych był członkiem komitetu wykonawczego Lwowskiego Kuratorium Państwowej Komisji Ochrony Przyrody, członkiem zarządu Lwowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, oraz sekcji ekonomicznej Towarzystwa Przyjaciół Huculszczyzny.
Jego postać i działalność przybliżył nam artykuł Andrzeja Ruszczaka i Patrice M. Dabrowski, opublikowany w Płaju 35 pt. „Piotr Kontny — zapoznany badacz Huculszczyzny” (pdf). Znajdziemy w nim także obszerną bibliografię jego publikacji.
Przy okazji warto też przeczytać artykuł samego Piotra Kontengo opublikowany pierwotnie 25 IX 1936 r. w czasopiśmie „Bunt Młodych”, a przedrukowany w Płaju 35, zatytułowany „Goci, Huculi i… August III” (pdf). W świetle pojawiających się także współcześnie (szczególnie w Internecie) różnych dyrdymałów o pogańskich świątyniach na kolejnych wschodniokarpackich ostańcach, lektura na czasie i bardzo odświeżająca.