Wszystko na temat: Huculszczyzna

Jubileusz Tadeusza Kiełbasińskiego

O Tadeusz Kiełbasińskim pisaliśmy na naszym portalu już wielokrotnie. Na przykład wtedy gdy otrzymał nagrodę przyznaną mu przez Niezależną Fundację Popierania Kultury Polskiej POLCUL im. Jerzego Bonieckiego za wielki wkład w zachowanie i podtrzymywanie tradycji i kultury ludowej Łemków. Zaś jedna ze stałych zakładek na karpackich poświęcona jest stworzonemu przez niego muzeum „Zabytkowej chyży łemkowskiej w Olchowcu”. Jednak dzisiejsza okazja jest absolutnie wyjątkowa.

Szanowni Państwo, czapki z głów
Tadeusz Kiełbasiński właśnie kończy
dziewięćdziesiąt lat!

Z tej okazji pragniemy Ci drogi Tadeuszu życzyć żeby Twoja fascynacja Łemkowszczyzną, Bojkowszczyzną, Huculszczyzną i w ogóle Karpatami trwała jeszcze wiele, wiele lat i żeby nieustannie dawała Ci satysfakcję i co raz to nowe wzruszenia.
Ad multos annos, czyli mnohaja lita.

Hucułka i piękne worynia

Krakowska galeria Salon Dzieł Sztuki CONNAISSEUR mieszcząca się w kamienicy Dom Włoski (Kamienica Montelupich) przy Rynku Głównym 7 przedstawiła najnowszą ofertę, w której można znaleźć kilka tematów karpackich, na dwa z nich chcieliśmy zwrócić uwagę. Pierwsza to „Hucułka” (olej na płótnie, 73 x 53,5 cm, nr ref. 692) Karola Zyndrama Maszkowskiego (1868 – 1938). Obraz nie jest datowany, ale powstał najprawdopodobniej w latach 1902-6, kiedy Maszkowski mieszkał w Żabiu na Huculszczyźnie i malował sceny rodzajowe, typy ludzi, wnętrza cerkwi i pejzaże. Zresztą jego kontakty z Pokuciem miały miejsce już w 1891 r., kiedy to wykonał studium wystroju malarskiego synagogi w Gwoźdźcu.
Drugi obraz to „Tryptyk huculski” (olej na płótnie, 71 x 199 cm, nr ref. 1549), którego autorem jest Mieszko Jabłoński (1892 – 1965) malarz nie związany z Huculszczyzną, co widać po choćby po ubiorach trembitujących Hucułów, ale tym sielankowym tryptykiem z bezkresnym górskim pejzażem i pięknymi woryniami jakoś nas ujął.

Huculszczyzna w Czasopiśmie Geograficznym

Najnowszy tom Czasopisma Geograficznego (t. 90, nr 2, 2019) wydawanego przez Polskie Towarzystwo Geograficzne, który w tych dniach się właśnie ukazał wypełniony jest w połowie swojej objętości plonem badań terenowych, przeprowadzonych w 2019 r. w paśmie Czarnohory, na połoninach w grzbiecie Kukula, a także w miejscowościach Łazeszczyna i Jasinia. Badania zeszłoroczne są kontynuacją programu rozpoczętego w 1999 r., następnie powtórzonego w 2009 r. i 2014 r. Efekty wcześniejszych prac były opublikowane w monografiach, o których pisaliśmy na naszym portalu. Wyniki najnowszych badan zawarte są w pięciu tekstach poprzedzonych wstępem zatytułowanym  Elementy kultury huculskiej. Badania terenowe w 2019 r. (Tur-Marciszuk K., Ruszczak A., Hucuł-Stróżewski J., Gudowski J., Nesteruk J.) oraz wspomnieniem o zmarłym w trakcie badań Ireneuszu Marciszuku – fotografie krajobrazów kultury. A oto spis artykułów: Czytaj dalej

Cerkiew z Kosmacza

Nasz niestrudzony wyszukiwacz aukcyjnych karpatianów wypatrzył, że na IV Aukcji Dzieł Sztuki Krakowskiego Domu Aukcyjnego, która odbędzie się w Krakowie 16 lipca o godz. 19.30 w Hotelu Holiday Inn przy ul. Wielopole 4 licytowana będzie pod nr 26 praca Adama Batyckiego (1886-1970) pt. „Cerkiew” datowana na 1928 r. (akwarela na kartonie podrysowana ołówkiem).  Jej autor, architekt i malarz-akwarelista, absolwent Wydziału Architektonicznego Politechniki Lwowskiej, studiował też w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Tworzył głównie w technice akwareli, malując pejzaże i widoki miast. W latach 20. XX wieku malował prace o tematyce huculskiej. Natomiast nasz ekspert od cerkwi z terenu Huculszczyzny, najlepszy znawca tej tematyki Włodzimierz Witkowski bez trudu ją zidentyfikował jako cerkiew pw. śś. Piotra i Pawła wybudowaną w latach 1904-1905 w Kosmaczu. Cerkiew istnieje do dziś, tyle że obecnie pokryta jest błyszczącą blachą.

Czytaj dalej

Nowy „Płaj” – obszerniejszy niż zazwyczaj

Najnowszy, 58 tom „Płaju” wyszedł nam obszerny, jak jeszcze nigdy. Rozległy jak rzadko kiedy jest również jego zakres tematyczny. Jest tu o historii i o przyrodzie, o ratowaniu zabytków i o fotografice, o górach w zimie, o archeologii, poezji, a nawet poniekąd o wierze w Boga – w szkicu R. M. Remiszewskiego o Piotrze Borowym. Wszystko to w Karpatach i o Karpatach. Może to choć trochę osłodzi stałym czytelnikom przykrą wiadomość, iż żywot almanachu karpackiego zbliża się ku końcowi, a „Płaj” 60. będzie ostatni. Tom, który oddajemy do rąk Czytelników otwiera tekst Leszka Rymarowicza o słynnej wśród przedwojennych turystów kolejce leśnej Worochta–Foreszczenka i pogmatwanych losach ludzi z nią związanych. Jak zwykle u tego autora bardzo wnikliwy, kipiący od dygresji i opatrzony mało znanymi lub w ogóle nieznanymi zdjęciami. To samo można powiedzieć o artykule Andrzeja Wielochy poświęconym XIX-wiecznemu fotografowi Juliuszowi Dutkiewiczowi z prowincjonalnej Kołomyi, który jako pierwszy robił zdjęcia Hucułów i Huculszczyzny, ale wykonywał też zamówienia dworów królewskich – rumuńskiego i serbskiego, a wyrazy uznania otrzymywał z Wiednia i nawet z Petersburga. Czytaj dalej

Płaj 58

Płaj 58 (jesień 2019, stron 264+16)

Zawartość tomu:

Komunikat o zakończeniu wydawania „Płaju”

Tadeusz Petrowicz (1924–2019)

Leszek Rymarowicz, Wokół kolejki leśnej Worochta – Foreszczenka

Andrzej Wielocha, Juliusz Dutkiewicz — pierwszy fotograf Huculszczyzny

Witold Grodzki, Od Radoszyc po Góry Słonne. W poszukiwaniu widoków z II wojny światowej

Wojciech Krukar, Na północ od Chryszczatej

Juliusz Marszałek, Okolice Starego Sambora 120 lat temu 

Krystyna Chowaniec, Bieszczady oczyma Jerzego Harasymowicza

Edward Marszałek, Leśne wątki w życiu i w poezji Jerzego Harasymowicza

Czytaj dalej

Nadzieja w kermanyczu

Dom Aukcyjny DESA w Pałacu Kmitów przy ul. Floriańskiej 13 w Krakowie 13 czerwca o godz. 16 na 185. Aukcji „Malarstwo, grafika, rzemiosło artystyczne” oferuje pod nr 54 niezwykle ekspresyjny obraz olejny Fryderyka Pautscha zatytułowany „Spływ tratwą po Prucie”. Przedstawia on garstkę przerażonych ludzi kryjących się za plecami walczącego z żywiołem kermanycza na niesionej przez wezbraną rzekę darabie. Grozy całej scenerii dodają jeszcze ciemne, burzowe chmury nisko wiszące nad nurtem rzeki i uderzający spod nich porywisty szkwał. Jest jednak w tym wszystkim pewien kłopot, otóż na Prucie nie prowadzono takich spławów. Na Czeremoszu i owszem, na Prucie – z różnych przyczyn – nie. Fryderyk Pautsch (1877 – 1950) urodził się w Delatynie nad Prutem, nic więc dziwnego, że był jednym z najpłodniejszych twórców tzw. „hucułów”, czyli obrazów nawiązujących do folkloru Huculszczyzny, charakterystycznego nurtu w sztuce  Młodej Polski. Huculszczyznę znał więc z autopsji, czy mógł zatem popełnić taką gafę, czy to raczej któryś z marszandów zasugerowany biografią malarza dopisał ten Prut do tytułu? W każdym razie mnie się mój tytuł bardziej podoba.

Czy Stanisław Vincenz był etnografem?

W „Kurierze Galicyjskim” nr 6 z kwietnia tego roku na stronie 18, zamieszczono artykuł Jurjia Smironowa pt. Nieznany Stanisław Vincenz. Ponieważ tekst ten budzi szereg wątpliwości, czekaliśmy na ukazanie się kolejnego numeru „Kuriera” licząc ewentualnie na jakieś sprostowanie, ale się nie doczekaliśmy.  Wdaje nam się jednak, że sprawy nie można zostawić bez komentarza, więc go zamieszczamy.
Po pierwsze sprawa procesu sądowego „Polminu” ze spółką „Produkcja”, w której Stanisław Vincenz był oskarżonym, została dość dokładnie omówiona przez profesor Mirosławę Ołdakowską-Kuflową w jego biografii (wydanej niedawno także w języku ukraińskim), nie jest więc tematem nieznanym, co wydaje się sugerować tytuł artykułu.
Po drugie pan Smironow widocznie tak szybko czytał dzieło Vincenza, że nie zdążył policzyć tomów i z Wysokiej połoniny zrobiła mu się trylogia. Cóż, ta książka każdego może wciągnąć do tego stopnia, że w czytaniu się zagubi.
Po trzecie wreszcie autor artykułu bezkrytycznie powtarza za prasą z lat 30. dyrdymały o willi w Bystrzycy (sic!) i o trzech samochodach Stanisława Vincenza. Zaś ta willa to zwykły drewniany dom bez żadnych wygód w Bystrzcu pod Czarnohorą, do którego nie tylko trzema samochodami, ale nawet wozem drabiniasty nie dało się dojechać. Czytaj dalej

W Bystrzcu pamiętają o Stanisławie Vincenzie

Dokładnie 80 lat temu, w nocy 26/27 maja 1940 r. Stanisław Vincenz wraz z rodziną, prowadzony przez zaprzyjaźnionych Hucułów opuścił „Słowiańską Atlantydę” i przez ośnieżoną Czarnohorę przekradł się na Węgry. Na Huculszczyznę już nigdy nie dane mu było powrócić. Bystrecka „mała ojczyzna” żyła jednak w jego duszy i na emigracji powstała większa część tetralogii „Na wysokiej połoninie” – dzieła o Huculszczyźnie jakie nie powstało nigdy wcześniej i zapewne nigdy już nie powstanie. Towarzystwo Karpackie oraz mieszkańcy współczesnej Huculszczyzny co roku spotykali się w Bystreckim przysiółku Skarby, pod krzyżem w miejscu domu pisarza, aby posłuchać jeszcze raz jego słów, uczcić jego pamięć i wspomnieć dawnych mieszkańców tego zakątka Karpat. W tym roku jest jednak inaczej. Podróż do Bystrzca jest niemożliwa i nie wiadomo nawet kiedy to się zmieni. Tym ważniejsza jest inicjatywa huculskiej młodzieży, która w przeddzień rocznicy vincenzowskiego exodusu złożyła pod bystreckim krzyżem kwiaty i wraz z miłośnikami Huculszczyzny w Polsce powędrowała myślą, do vincenzowskiej krainy prawdy, dobra i piękna, krainy do której na pewno i my wrócimy…

Andrzej Ruszczak, Leszek Rymarowicz

Czytaj dalej

Redyk pod Howerlą

Wczoraj na podhowerlańską Połoninę Gropa nad Koźmieszczykiem wyszły na wypas owce. To już jeden z ostatnich owczych kierdli w Czarnohorze. Link do filmu z tego wydarzenia udostępnił nam Jura Nesteruk. Bardzo dziękujemy.