Wiosenny Płaj 53 na koniec lipca

Teksty, które mamy przyjemność polecić Czytelnikom w nowym tomie „Płaju”, przedstawiają spore zróżnicowanie, jeśli nie geograficzne, to w każdym razie tematyczne. W artykule wstępnym Andrzej Wielocha prezentuje ideologiczne fundamenty „Płaju”, używając między innymi jako kanwy dziejów krajoznawstwa Huculszczyzny, regionu, któremu w naszym almanachu poświęcono chyba najwięcej miejsca. Okazją do tego podsumowania jest trzydziesta rocznica ukazania się jego pierwszego Płaju.
Tematyka rumuńska ostatnio rzadko jakoś gości na naszych łamach. Tym większa satysfakcja z artykułu, w którym Katarzyna i Piotr Kurkowscy prezentują obszernie historyczną genezę i rozwój koncepcji architektonicznych siedmiogrodzkich kościołów obronnych, jednej z największych atrakcji krajoznawczych tego najintensywniej karpackiego kraju. W kolejnym obszernym tekście Andrzej Ruszczak prezentuje opowieści huculskie znalezione w zapiskach Stanisława Vincenza przechowywanych w Archiwum Ossolińskich. Nie są to zwykłe ludowe legendy, lecz historie „z życia” nasycone elementami nadnaturalnymi. My, z naszym sceptycyzmem i racjonalizmem, czytając je, możemy uśmiechać się z politowaniem, ale dla Hucułów sprzed blisko stulecia była to codzienna rzeczywistość ich świata, niebudząca najmniejszych wątpliwości. Leszek Rymarowicz w oparciu o odnalezione dokumenty przedstawia nieznane dotąd fakty o nieodpłatnym przekazaniu przez rodzinę Lubomirskich fragmentu połoniny na szczycie Pop Iwana pod budowę obserwatorium.
Jerzy Montusiewicz i Jerzy Warakomski prezentują kolejną porcję rozważań dotyczących nazwy Hnitesy, legendarnego szczytu położonego w najdalszym zakątku dawnej Rzeczypospolitej, a ich dociekliwość musi budzić szacunek. Maciej Śliwa, niezmordowany tropiciel śladów konfederacji barskiej w Beskidzie Niskim, tym razem dzieli się swoimi odkryciami dokonanymi w okolicy Grabia. Udało mu się tam zlokalizować pozostałości konfederackiego szańca, o którym ze źródeł historycznych wiadomo było, że istniał, ale nikt nie wiedział, gdzie dokładnie. Z mniejszych tekstów polecam szczególnie wspomnienia i refleksje ukraińskiego ratownika górskiego Wasyla Ficaka pełniącego obecnie dyżury na Pop Iwanie w Czarnohorze oraz szkic Romana Jarymowycza ukazujący życie pasterskie na połoninie Czywczyn w latach okupacji niemieckiej. Autor to ówczesny ukraiński nadleśniczy, parający się też literaturą.


Jego sylwetkę prezentuje w towarzyszącym tekście Leszek Rymarowicz. Poruszający jest zapis rozmowy ks. Rafała Szykuły z Barbarą Sobczyszyn rodem z Radziejowej, jedną z ostatnich osób pamiętających przedwojenne Bieszczady. Wojciech Krukar komentarz do przedwojennego zdjęcia Romana Reinfussa zamienia w spory szkic na temat dawnego pasterstwa na połoninach Halicza, a Wojciech Wesołkin przywołuje relację Mieczysława Orłowicza z odbytej w 1933 r. wycieczki, swoistą „reklamówkę” Bieszczadów Zachodnich, nieodkrytych jeszcze wówczas dla turystyki. Z gatunku wspomnień turystycznych mamy także sprawozdanie Jana Środonia z narciarskiej wyprawy na ukraińskie Zakarpacie, którą ilustrują efektowne zdjęcia.  A tu zawartość tomu 52.

Uwaga! Oficyna Wydawnicza „Rewasz” uprzejmie zawiadamia, że z uwagi na środek wakacji, wysyłkę Płaju 53 dla prenumeratorów indywidualnych przewiduje się z początkiem września. Na specjalne życzenie prenumeratora wyślemy nowy tomPłaju” niezwłocznie.