W sobotę 13.04.2013 r. odbyła się w Cisnej sesja pod tytułem „Czas dla Łopiennik”. Miała ona na celu przekazanie aktualnych informacji oraz stworzenie miejsca do swobodnej wymiany myśli na temat Łopienki. Została zorganizowana przez Towarzystwo Karpackie i Gminne Centrum Kultury i Ekologii w Cisnej. W sesji udział wzięło ponad 50 osób w tym: Renata Szczepańska Wójt Gminy Cisna, nadleśniczy Grzegorz Łokuciewski, nadleśniczy Teodor Fur, dyrektor BPN Leopold Bekier, naczelnik Bieszczadzkiej grupy GOPR Grzegorz Chudzik, wiceprezes Towarzystwa Karpackiego Stanisław Janocha, przewodnicy z Oddziału PTTK Ziemi Sanockiej Stanisław Gąsiorowski i Wojciech Wesołkin, Marcin Dobrowolski sekretarz Stowarzyszenia Rozwoju Wetliny i Okolic, Eugeniusz Zawałeń konserwator archidiecezjalny greckokatolickiej diecezji warszawsko-przemyskiej oraz miejscowi artyści Jadwiga Denisiuk, Ewelina Kudła-Krawiec, Leszek Goździecki. Obecny był też Szymon Modrzejewski prezes Stowarzyszenia Magurycz. Spotkanie prowadzili: Sylwia Wieleba-Maślany, dyrektor GCKiE w Cisnej oraz Zbigniew Kaszuba pełnomocnik TK ds. Łopienki. Czytaj dalej
Kategorie

W dniach 18-19 maja 2013 r. odbędzie się już XXIII Łemkowski Kermesz w Olchowcu. Serdecznie wszystkich zapraszamy, jak zwykle będzie coś dla ducha i dla ciała –trochę modlitwy i dużo muzyki. A gdyby ktoś chciał zobaczyć jakie były początki i jak wyglądał pierwszy Kermesz w Olchowcu przywrócony do życia w 1991 r. po wielu latach przerwy przez Towarzystwo Karpackie w ramach projektu „Ocalić od zapomnienia – powroty do tradycji”, to bardzo prosimy obejrzeć zamieszczony poniżej film, nakręcony przez Witolda Grzesika w tamten piękny majowy dzień. Przepraszamy, że jakość nie jest może najlepsza, ale za to ile wspaniałych, dobrych wspomnień!

najnowsza wersja wydana przez „Sklep Podróżnika” w 2012 r. nosi tytuł „Od Komańczy do Wysowej”, a do dwójki wcześniejszych autorów dołączył Bartłomiej Wadas twórca portalu internetowego „Beskid Niski – sercu bliski”. Na spotkaniu będzie więc mowa o Beskidzie Niskim i Łemkowszczyźnie, na pewno o przewodniku, ale pewnie też o Ropiance i o odbudowie dzwonnicy w Polanach Surowicznych.
(…) Pracę pedagogiczną w Państwowym Gimnazjum Męskim im. Królowej Zofii w Sanoku rozpoczął w dniu 1 I 1925 r. jako nauczyciel rysunku i języka ukraińskiego, a potem także w dwu innych zakładach szkolnych. Przez cały „sanocki” okres życia z nadzieją spoglądał na Lwów, widząc wyłącznie tam możliwość artystycznego spełnienia. W Sanoku malarz spędził 19 lat życia, zresztą pod względem artystycznym było to 19 lat najlepszych.
Z nastaniem wieczoru cała chudoba była już na swoim miejscu. Krowy spały w korowarce, woły w bowharce, konie w stadnarce, tylko owce spały w osobnych botejach w carkach. Miszannycy wieczorem podoili swoje boteje każdy osobno i zaglegali to mleko dla siebie, a nie dla deputata, bo watah Karpa miał jeszcze tego wieczoru wiele zajęć w stai. Przed zastajkami koło chudoby, przy koszerach pasterze i miszennycy palili wielkie watry przez całą noc, aby dzikie zwierzęta nie straszyły chudoby. W stai też paliła się wielka watra, bo watah, deputat, starszy owczarz i wielu miszennyków do późna prowadzili rozhowory przy watrze. Iwanczik grał na fłojerze, a te kobiety które przyszły zamiast swoich mężów na połoninę do dojenia na miarę, na przemian z mężczyznami śpiewały z flojerą rozmaite śpiewanki. Częstowali się gorzałką. Opowiadali swoje przygody czasem tak wesołe, że od śmiechu zalewali się łzami. Starsi opowiadali o dawności i o opryszkach. Aż gdzieś po północy położyli się spać, tam gdzie kto mógł znaleźć miejsce, aby choć troszkę, do pierwszej rannej zorzy, podrzemać. Watah z deputatem spali na swoich miejscach za werkluchem przy watrze, na ławach. Wielu miszennyków legło spać w stai na ziemi. Leżeli na przemian mężczyźni z kobietami, ale spali uczciwie, jak bracia z siostrami, bo bali się, że jakby spokojnie nie spali, to mogli by zaszkodzić chudobie na połoninie. Pasterze strzegli się, aby nie spać na połoninie z cudzą żoną, bo przez całe lato nie zdołali by odegnać się od wilków i niedźwiedzi, tak nachodziłby w nocy dziki zwierz ich koszary i zagrody z chudobą, bo nie można robić rozpusty na połoninach.
Towarzystwo Karpackie od szeregu lat prowadzi za zgodą Urzędu Gminy Dukla zbiórkę publiczną na remont, konserwację i zakup eksponatów do Muzeum – chyży łemkowskiej w Olchowcu. Zbiórka odbywa się po przez sprzedaż cegiełek oraz po przez wpłaty na konto Towarzystwa z zaznaczeniem celu ich przeznaczenia. Za zebrane w 2012 r. pieniądze Tadeusz Kiełbasiński, właściciel i zarazem kustosz muzeum w Olchowcu kontynuował prace remontowe. Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękujemy, a poniżej zamieszczamy link do oficjalnego sprawozdania ze zbiórki publicznej.
Badania przyrody, historii i kultury Huculszczyzny opierają się na źródłach pisanych, dokumentach archiwalnych i materiałach zebranych podczas ekspedycji, których osnowę stanowią wywiady ze starszymi mieszkańcami naszego kraju. Przy badaniach nowych, nieznanych tematów często trzeba polegać tylko na ludowej pamięci — ustnych przekazach długowiecznych osób. Na tę ludową pamięć zwrócił uwagę Stanisław Vincenz (1888–1971) w swojej epopei dawnej Huculszczyzny Na wysokiej połoninie. Prawda starowieku wydanej w 1936 r. Autor wskazywał, że huculska pamięć ma fenomenalną cechę trwałości mimo upływu czasu: „Dla dawnych ludzi sto lat to nie tak znów dużo było, a dwieście także nic takiego. Nie tylko dlatego, że żyli długo, także dlatego, że długo żyła pamięć żywa”.
Oddział Sanocki Towarzystwa Historycznego oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Sanoku zapraszają na wykład prof. Michała Parczewskiego pt. Skąd się wzięła nazwa Bieszczadów i Beskidów? Próba interpretacji archeologicznej, który odbędzie się 13 marca (środa) 2013 r. o godz. 17 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sanoku przy ul. Lenartowicza 2 (sala nr 20).
Wspaniała wiadomość z ostatniej chwili – istnieje ogromne prawdopodobieństwo (graniczące z pewnością), że na 