Wszystko na temat: Vincenz

Płaj 60

Płaj 60 (jesień 2020, stron 352+16, ostatni)

Zawartość tomu:

Andrzej Wielocha, Słów kilka na samym końcu „Płaju”           

Wojciech Krukar, Muczne i Dźwiniacz. Materiały do monografii                                             

Wojciech Krukar, Zadowczykowa, Makowerty i Kisiucza. Zagadkowe nazwy w gnieździe Jawornika w Beskidzie Niskim

Zbigniew Kaszuba, Wykopaliska w Lopience – ciąg dalszy

Juliusz Marszałek, Elity ukraińskie w Bieszczadach w XIX i pierwszej połowie XX wieku  

Tadeusz M. Trajdos, Banica w Świetle wizytacji 1780 r.

Paweł Jaroszewski, Leszek Rymarowicz, Józef Jaroszewski, komendant Straży Granicznej w Żabiu i fotograf Huculszczyzny Czytaj dalej

„Połonina” po rosyjsku?

Na razie wprawdzie tylko fragment, ale dobre i to. W najnowszym, czerwcowym numerze ukazującego się w Moskwie w nakładzie 2000 egz. miesięcznika Literatura zagraniczna” (Иностранная литература) z „Polką” Tamary Łępickiej na okładce, opatrzonym tytułem „Polska poza Polską” znalazło się tłumaczenie na rosyjski fragmentu „Prawdy starowieku” Stanisława Vincenza dokonane przez uczestnika wrocławskiego Kolokwium Vincenzowskiego z 2014 roku, Siergieja Moreino (Сергея Морейно). W tym specjalnym, przygotowanym przez Swietłanę Panicz „polskim” numerze Vincenza znajdujemy w dobrym, żeby nie powiedzieć doborowym towarzystwie m.in. Józefa Wittlina, Andrzeja Bobkowskiego, Józefa Czapskiego, Tymoteusza Karpowicza i… Jacka Kaczmarskiego. Co znamienne wśród przetłumaczonych na rosyjski piosenek tego ostatniego znalazły się „Mury” i „Jałta”. Zamieszczone tłumaczenie fragmentu „Połoniny” poprzedza krótka, ale rzetelna informacja o autorze.

Biblioteka Vincenza trafiła do Lwowa

W poniedziałek 8 lutego 2021 r. w Kamienicy Królewskiej (zwanej też Korniaktowską) przy lwowskim Rynku uroczyście zaprezentowano księgozbiór Stanisława Vincenza zakupiony od rodziny pisarza przez deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy Mykołę Kniażyckiego. Księgozbiór ten trafi do biblioteki Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie, gdzie będzie udostępniony szerokiej publiczności. W przyszłości znajdzie się w Centrum Stanisława Vincenza, które powstać ma w Krzyworówni na Huculszczyźnie. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele władz Lwowa, naukowcy, literaci i muzealnicy. Obecni byli też przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie oraz Instytutu Polskiego w Kijowie.
Spotkanie prowadziła Maria Górska, która przypomniała zebranym biografię Stanisława Vincenza i przedstawiła historię przeniesienia jego biblioteki do Lwowa. Głos zabrali m.in. inicjator przedsięwzięcia Mykoła Kniażycki, gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki, deputat Rady Obwodu Lwowskiego Wołodymyr Kwurt, dyrektor Lwowskiego Muzeum Historyczny prof. Roman Czmełyk oraz pierwszy laureat Nagrody im. Stanisława Vincenza Myrosław Marynowycz. Przesłanie od Towarzystwa Karpackiego wydane specjalnie na tę uroczystość odczytał po polsku członek naszego Towarzystwa dr Jurij Nesteruk, po ukraińsku zaś Mykoła Kniażycki (tekst w wersji polskiej i ukraińskiej). Zawarta w przesłaniu, nawiązującą do ducha dawnej Huculszczyzny, refleksja dr Jana A. Choroszego została nagrodzona rzęsistymi brawami. Czytaj dalej

O rocznicy pamiętają też w Słobodzie

Z prawdziwą satysfakcją pragniemy poinformować, że Stanisław Vincenz w pięćdziesiątą rocznicę śmierci był wspomniany również w Słobodzie (dawniej Rungurskiej), a więc w miejscu swojego urodzenia. Kameralną uroczystość ze złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy pod poświęconym mu, stojącym tam pomnikiem, 28 stycznia 2021 roku zorganizowała pani Ljubow Motrynczuk, dyrektorka najprawdopodobniej jedynej (mamy nadzieję, że tylko na razie) na świecie biblioteki im. Stanisława Vincenza.
W imieniu wszystkich wielbicieli jego twórczości, pięknie za to dziękujemy.

Pamięć o Stanisławie Vincenzie

28 stycznia mija 50 lat od śmierci Stanisława Vincenza (3.11.1888-28.01.1971). W przeddzień tej rocznicy przedstawiciele środowisk kultywujących pamięć o osobie i twórczości „Homera Huculszczyzny” spotkali się na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie przy grobie Vincenzów, na którym pięknie się prezentował niedawno odnowiony krzyż. Wspominaliśmy dzieła Stanisława Vincenza, a przede wszystkim głębokie, humanistyczne przesłanie jego życia, szczególnie aktualne i ważne w obecnej, tak bardzo podzielonej Europie. Ze wzruszeniem wysłuchaliśmy fragmentów „Połoniny” oraz sygnału huculskiej trembity wykonanego przez Piotra Kłapytę (najlepszego trembitarza na zachód od Sanu). Wiemy, że potomkowie Stanisława Vincenza i wszyscy miłośnicy jego dzieła byli z nami na Salwatorze duchem. Myślami byli z nami również przyjaciele z Ukrainy, a Mykoła Kniażycki, członek Rady Najwyższej Ukrainy przekazał nam przesłanie, które zostało odczytane. Uroczystość zakończyła wspólna modlitwa za dusze śp. Stanisława, Ireny i Andrzeja Vincenzów oraz złożenie na ich grobie wieńców i zapalenie znicza.
Równocześnie z naszymi obchodami grupa bystreckiej młodzieży pod wodzą Julii Potiak dotarła pod Krzyż Vincenzowski stojący pod Czarnohorą na miejscu domu Stanisława Vincenza. Zapalono tam znicz, a krzyż przyozdobiono haftowanym huculskim „rusznykiem”.

Przy okazji już dziś informujemy, że w ramach „Spotkań Karpackich online” 21 listopada 2021 r. organizujemy „Sympozjum w 50. rocznicę śmierci Stanisława Vincenza”, które poprowadzi Jan A. Choroszy. Serdecznie zapraszamy (program Spotkań Karpackich online).

(lr)

A to film nakręcony przez Justynę Kłapytę w trakcie tej uroczystości.

 

Vincenz w gościnie u Bojków

Miło nam poinformować, że wystawa pt. „Dialog o losie i duszy. Stanisław Vincenz (1888-1971)” wg scenariusza dr Jana A. Choroszego firmowana przez Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, prosto z Sanoka  zawędrowała w gościnne progi Gminnego Muzeum Kultury Duchowej i Materialnej Bojków w Myczkowie, w którym – jako że czas dalszym wędrówkom specjalnie nie sprzyja – będzie ją można oglądać pewnie do końca tego roku. Mamy nadzieję, że wystawowi Huculi, choć to górska arystokracja wyniośle i lekceważąco traktująca niegdyś Bojków, jednak dziś gościnę u nich przyjmą z wdzięcznością. Wszystkich, których losy zwiodą w okolice Solińskiego Zalewu zapraszamy serdecznie do jej obejrzenia.

Vincenz zawędruje do Sanoka

Mamy dziś świetną wiadomość dla miłośników twórczości Stanisława Vincenza. Otóż po wymuszonej przez epidemię półrocznej przerwie, promowana przez nas od lat, peregrynująca po Polsce wystawa pt. „Dialog o losie i duszy. Stanisław Vincenz (1888-1971)” wg scenariusza dr Jana A. Choroszego firmowana przez Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego w połowie października zawita do Sanoka, gdzie będzie można ją oglądać przez cały tydzień w klubie „Górnik” przy ul Grzegorza 2. W piątek 16 października 2020 r. o godz. 18 odbędzie się jej wernisaż, w programie którego przewidziany jest wykład twórcy wystawy, dr Jana A. Choroszego pt. „Opowieść o Stanisławie Vincenzie”, pokaz filmu „Śladami Vincenza” w reżyserii Waldemara Czechowskiego i rozmowa o czytaniu Vincenza. W imieniu współorganizatorów – Wydziału Filologicznego UWr., Towarzystwa Karpackiego i Stowarzyszenia Wychowawców „Elausis” – serdecznie zapraszamy.

W obronie Stanisława Vincenza

O kuriozalnym artykule Jurjia Smironowa pt. Nieznany Stanisław Vincenz opublikowanym w „Kurierze Galicyjskim” nr 6 z tego roku już wspominaliśmy, teraz publikujemy list skierowany do redaktora tego czasopisma przez dr Jana Choroszego, jednego z najlepszych znawców twórczości i biografii autora „Połoniny”.

Szanowny Panie Redaktorze,
dotarł do mnie 6. numer „Kuriera Galicyjskiego” (31 marca – 27 kwietnia 2020) z artykułem Nieznany Stanisław Vincenz Jurija Smirnowa. Dziwię się, że tekst, którego autor faktycznie niewiele wie o życiu i twórczości autora Połoniny, został opublikowany w piśmie kierowanym przez Pana. Jak wnioskuję z przytoczeń, Jurij Smirnow oparł się na doniesieniach prasowych lwowskiego pisma „Nowy Wiek” – nie czytał biografii Stanisława Vincenza, napisanej przez prof. Mirosławę Ołdakowską-Kuflową (Stanisław Vincenz – pisarz, humanista, orędownik zbliżenia narodów. Biografia, Lublin 2006; dostępna jest od wielu lat w przekładzie na język ukraiński), ani też obszernego studium prof. Olgi Ciwkacz Sokrates przed lwowskim sądem (w zbiorze Zatrudnienie: literat. Materiały, studia i szkice o Stanisławie Vincenzie, red. Jan A. Choroszy, Wrocław 2015). W obu publikacjach cała „tajemnica” tzw. procesu Polminu została wszechstronnie i obiektywnie wyjaśniona. Po zapoznaniu się ze wszystkimi relacjami sprawozdawcy sądowego „Wieku Nowego”, poświęconymi procesowi (1931, nry 9004-9010, 9095-9099, 9103, 9110, 9112), mogę ponadto stwierdzić, że pan Smirnow nie zadał sobie trudu, aby czytelników „Kuriera Galicyjskiego” zapoznać nie tylko z linią oskarżenia, lecz także obrony – w tym wypadku lwowski Sąd, wysłuchujący oskarżonych, a w końcu uniewinniający „Vincenza i towarzyszy”, zachował się dużo lepiej niż Pański dziennikarz, który złamał – jak mi się wydaje – podstawowe zasady odpowiedzialnego wykonywania swego zawodu. Pragnę zwrócić uwagę, że ponosi Pan za ten eksces moralną odpowiedzialność. Proszę we własnym sumieniu ocenić, co Pan powinien teraz uczynić.

Z poważaniem

dr Jan A. Choroszy
Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego

Czy Stanisław Vincenz był etnografem?

W „Kurierze Galicyjskim” nr 6 z kwietnia tego roku na stronie 18, zamieszczono artykuł Jurjia Smironowa pt. Nieznany Stanisław Vincenz. Ponieważ tekst ten budzi szereg wątpliwości, czekaliśmy na ukazanie się kolejnego numeru „Kuriera” licząc ewentualnie na jakieś sprostowanie, ale się nie doczekaliśmy.  Wdaje nam się jednak, że sprawy nie można zostawić bez komentarza, więc go zamieszczamy.
Po pierwsze sprawa procesu sądowego „Polminu” ze spółką „Produkcja”, w której Stanisław Vincenz był oskarżonym, została dość dokładnie omówiona przez profesor Mirosławę Ołdakowską-Kuflową w jego biografii (wydanej niedawno także w języku ukraińskim), nie jest więc tematem nieznanym, co wydaje się sugerować tytuł artykułu.
Po drugie pan Smironow widocznie tak szybko czytał dzieło Vincenza, że nie zdążył policzyć tomów i z Wysokiej połoniny zrobiła mu się trylogia. Cóż, ta książka każdego może wciągnąć do tego stopnia, że w czytaniu się zagubi.
Po trzecie wreszcie autor artykułu bezkrytycznie powtarza za prasą z lat 30. dyrdymały o willi w Bystrzycy (sic!) i o trzech samochodach Stanisława Vincenza. Zaś ta willa to zwykły drewniany dom bez żadnych wygód w Bystrzcu pod Czarnohorą, do którego nie tylko trzema samochodami, ale nawet wozem drabiniasty nie dało się dojechać. Czytaj dalej

W Bystrzcu pamiętają o Stanisławie Vincenzie

Dokładnie 80 lat temu, w nocy 26/27 maja 1940 r. Stanisław Vincenz wraz z rodziną, prowadzony przez zaprzyjaźnionych Hucułów opuścił „Słowiańską Atlantydę” i przez ośnieżoną Czarnohorę przekradł się na Węgry. Na Huculszczyznę już nigdy nie dane mu było powrócić. Bystrecka „mała ojczyzna” żyła jednak w jego duszy i na emigracji powstała większa część tetralogii „Na wysokiej połoninie” – dzieła o Huculszczyźnie jakie nie powstało nigdy wcześniej i zapewne nigdy już nie powstanie. Towarzystwo Karpackie oraz mieszkańcy współczesnej Huculszczyzny co roku spotykali się w Bystreckim przysiółku Skarby, pod krzyżem w miejscu domu pisarza, aby posłuchać jeszcze raz jego słów, uczcić jego pamięć i wspomnieć dawnych mieszkańców tego zakątka Karpat. W tym roku jest jednak inaczej. Podróż do Bystrzca jest niemożliwa i nie wiadomo nawet kiedy to się zmieni. Tym ważniejsza jest inicjatywa huculskiej młodzieży, która w przeddzień rocznicy vincenzowskiego exodusu złożyła pod bystreckim krzyżem kwiaty i wraz z miłośnikami Huculszczyzny w Polsce powędrowała myślą, do vincenzowskiej krainy prawdy, dobra i piękna, krainy do której na pewno i my wrócimy…

Andrzej Ruszczak, Leszek Rymarowicz

Czytaj dalej