Jesienny Płaj 54 w środku zimy

Witamy po raz 54, jak zwykle z pewnym opóźnieniem i – co też już stało się tradycją – zaczynając tematami huculskimi.  Na pierwszy ogień Teatr Huculski, jednak nie ten Hnata Hotkewycza sprzed I wojny światowej, ale ten z okresu międzywojennego, o którym mało kto pamięta, tak w Polsce jak i na Ukrainie. Czy hołubienie tego teatru przez władze RP, wszak jego tournée po Polsce organizował osobiście Komendant Główny Policji Państwowej gen. Józef Kordian Zamorski, było efektem przemyślanej polityki państwa wobec Hucułów, czy może tylko autentyczną fascynacją kilku osób dziwnymi wyrokami historii rzuconych w wir polityki? Najpewniej po trosze jednym i drugim, ale przypomnieć warto, więc artykuł publikujemy po polsku i po ukraińsku dedykując go naszym przyjaciołom na Huculszczyźnie.

Niestrudzony badacz flory czarnohorskiej Jurij Nesteruk wydobył z mroków historii postać Isaaka Mazepy, botanika jak on sam, któremu też trochę przez przypadek przypadła rola premiera Ukraińskiej Republiki Ludowej w latach 1919-20. Jeszcze jeden artykuł związany z Huculszczyzną dotyczy obserwatorium na Pop Iwanie, tematu wielokrotnie już omawianego na naszych łamach. Tym razem powracamy do niego za sprawą niezwykle ciekawych fotografii z czasów budowy obserwatorium wykonanych przez inż. Stefana Jarocińskiego, który jako przedstawiciel brytyjskiej firmy Sir Howard Grubb, Parsons & Co. Ltd. nadzorował montaż astrografu. Czytaj dalej

Wystawy Vincenzowskiej wędrówek ciąg dalszy

Jak już zapowiadaliśmy w roku obchodów 130 rocznicy urodzin pisarza będziemy w dalszym ciągu śledzić wędrówkę po Polsce wystawy pt. „Dialog o losie i duszy. Stanisław Vincenz (1888–1971)” wg scenariusza Jana Choroszego.  Obecnie eksponowana jest ona w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej im. Marii Konopnickiej w Lubaniu (Rynek-Ratusz) oraz w Bibliotece Uniwersytetu Zielonogórskiego (przy al. Wojska Polskiego 71).
W obydwu tych miejscach można ją oglądać do 4 kwietnia 2018 r.
Serdecznie zapraszamy.

250. rocznica zawiązania Konfederacji Barskiej

Dokładnie 250 lat temu 29 lutego 1768 roku w Barze na Podolu zawiązana została konfederacja generalna szlachty Rzeczypospolitej w obronie wiary i wolności narodu przeciw – jak napisano w akcie jej założenia – „jarzmu niewolniczemu syzmatyków”. Czy było to pierwsze polskie powstanie, czy też spóźniona o dwa wieki wojna religijna, czy może – jak pisał Stanisław Cat-Mackiewicz upiorzyca, która wyssały z Polski życie państwowe, tego tu nie rozstrzygniemy. Najpewniej – jak często w naszej historii – była wszystkim tym po trosze, piękna i wzniosła w intencjach stających do walki, pokrętna i zaślepiona politycznie, fatalna i opłakana w skutkach. Jednak z karpackiego punktu widzenia ta trwająca blisko pięć lat wojna, była przede wszystkim ważnym wydarzeniem, którego wiele istotnych epizodów działo się w Beskidach i którego ślady w karpackim krajobrazie, tak fizycznym jak i kulturowym odnajdujemy do dziś. Splątane echa tamtych dni dziś jeszcze wzbudzają emocje i mimo, że na mogiłach żołnierzy Pułaskiego na górze Jawor nad Wysową stoi dziś cerkiewka będąca łemkowskim sanktuarium, Łemkowie nie zgadzają się na pomnik Pana Kazimierza w Wysowej, choć wiadomo, że w jego piechocie służyło wielu Rusinów z beskidzkich wsi.
Na łamach Almanach Karpackiego „Płaj” tematy konfederackie poruszaliśmy wielokrotnie, dziś na okoliczność rocznicy przypominamy (w formacie pdf) artykuł Macieja Śliwy z Płaju 51 pt. Obóz konfederatów barskich pod Wysową.

Mała górska ojczyzna na fotografii

Tylmanowskie sołectwo rozciągnięte od Kłodnego do Rzek jest bohaterem wydanego z okazji jubileuszu 680-lecia Tylmanowej albumu pt. Tylmanowskie wspomnieniaczas zatrzymany w kadrze – dawne życie duchowe i materialne Tylmanowej. Jest to swoista monografia fotograficzna powstała po ogłoszeniu apelu sołtysa do mieszkańców
o udostępnianie starych fotografii. Zapomnianych i zagubionych na dnie szuflad
i szaf zdjęć zebrano ponad tysiąc.
Fotografie mówią zawsze prawdę o tym jak było, jacy byliśmy. Przypominają nas samych, sąsiadów, gości, życie codzienne, rodzinne, imprezy strażackie
i święta kościelne, chwile banalne, często ledwie pamiętane lub wprost zapomniane. Na tych fotografiach czasem wyglądamy zgrzebnie, skromnie,
a czasem odświętnie, strojnie, uroczyście, patrząc prosto w obiektyw fotografa. Czytaj dalej

Jeszcze raz o profesorze Żakim

Komisja Prehistorii Karpat PAU zaprasza na posiedzenie naukowe poświęcone pamięci prof. Andrzeja Żakiego, które odbędzie się w poniedziałek 26 lutego 2018 roku o godz. 11.15 w Małej Auli PAU przy ul. Sławkowskiej 17 w Krakowie.
W programie:
– prof. dr hab. Renata Madyda-Legutko, Wkład profesora Andrzeja Żakiego w badania nad okresem lateńskim i rzymskim w Karpatach Polskich,
– prof. dr hab. Michał Parczewski, Święty Kamień koło Dynowa nad Sanem,
– prof. dr hab. Jacek Poleski, Badania wczesnośredniowiecznych grodzisk małopolskich,
– prof. dr hab. Kazimierz Szczepanek, Andrzej Żaki jako inicjator współpracy archeologów z paleobotanikami w Karpatach,
– dr Paweł Madej, Alpejskie ścieżki Andrzeja Żakiego.

Historia Karpat zapisana w nazwach

Galeria Sztuki w Rymanowie Zdroju przy ulicy Zdrojowej 40
serdecznie zaprasza w czwartek 22 lutego 2018 r. o godz. 19 na spotkanie
z dr Wojciechem Krukarem, geografem, przewodnikiem turystycznym, autorem map i przewodników, członkiem Towarzystwa Karpackiego, a przede wszystkim strażnikiem pamięci karpackich toponimów, który wygłosi prelekcję
pt. „Historia Beskidu Niskiego i Bieszczadów w świetle nazw geograficznych”. Serdecznie zapraszamy, wstęp wolny.

Wędrówki z polskich Karpat Wschodnich na Węgry

O Stanisławie Vincenzie pisaliśmy na łamach Almanachu Karpackiego „Płaj” wielokrotnie, wielokrotnie też publikowaliśmy jego oryginalne teksty (część z nich udostępniona jest na naszym portalu). A ponieważ w 2018 roku przypada 130 rocznica jego urodzin, mamy nadzieję, że będzie on u nas wyjątkowo częstym gościem. Na dobry początek proponujemy jego oryginalny tekst zamieszczony w Płaju 43.
Przy okazji informujemy, że wystawa pt. „Dialog o losie i duszy. Stanisław Vincenz (1888–1971)” wg scenariusza Jana Choroszego, której wędrówkę po Polsce  relacjonujemy od dawna, obecnie prezentowana jest w Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie i w Ośrodku Kultury w Brzegu Dolnym, a w planie tegorocznej peregrynacji przewidziane jest 17 kolejnych miejscowości.
Dochodzą do nas też informacje o planowanych – tak w Polsce jak i na Ukrainie – przedsięwzięciach związanych z jubileuszem pisarza. Postaramy się o nich informować na naszym portalu.


Stanisław Vincenz

Wędrówki z polskich Karpat Wschodnich na Węgry – w pamięci ludu i w kronikach1
(Płaj 43)

Południowo-wschodni cypel Karpat polskich był przez wieki oddzielony od świata potężnym izolatorem olbrzymich lasów. Stąd tłumaczy się zapewne niezwykła odrębność kulturalna zamieszkującego je ludu pasterskiego i myśliwskiego zwanego Hucułami. Większość Hucułów mieszka w Polsce, mniejsze ich odłamy na Węgrzech i Bukowinie. Od Węgier dzielił Hucułów polskich dział wód (Cisa – Prut, Czeremosz), którego dużą część stanowi pasmo górskie zwane Czarnohorą wysokie na 2000 m. Przez połowę roku co najmniej pasmo czarnohorskie jest niedostępne a to dzięki nader obfitym opadom śnieżnym, które po stronie polskiej, zwłaszcza w regionach kotłów polodowcowych, tworzą potężne zaspy i lawiny. Czytaj dalej

O styczniowym kolędowaniu w Łopience

W tym roku Łopienka przywitała nas zimową aurą, lekko ośnieżoną doliną i pięknym słońcem. Na miejscu czekała już grupka kolędników, co nastroiło nas dużym optymizmem. Bywały przecież już takie lata, kiedy kolędowanie rozpoczynaliśmy we czwórkę. Po chwili przyjechał ksiądz Bogdan i pomału zaczęliśmy – najpierw modlitwę, a potem śpiewanie. Tradycyjne śpiewaliśmy na przemian jedną polską jedną i jedną ukraińską kolędę. Jak zwykle miały też swoją łopieńską premierę nowe pieśni Nowaja radist, W Wifłejemi, Narodził się w stajni. Mieliśmy też dwójkę małych kolędników, którzy i pięknie śpiewali, i pomagali w ustaleniu repertuaru. Czytaj dalej

Jeszcze raz o krzyżu w Łopience

W listopadzie  2017  roku z ubolewaniem informowaliśmy o fakcie samowolnego (bez wiedzy i zgody Towarzystwa Karpackiego) wzniesienia dużego drewnianego, trójramiennego krzyża w bezpośrednim sąsiedztwie zespołu cerkiewnego w Łopience. Przypominamy, że zespół cerkiewny znajduje się na gruncie będącym własnością Skarbu Państwa, przekazanym przez Starostę Leskiego w zarząd Towarzystwu Karpackiemu. W grudniu Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Lesku wszczął postępowanie wyjaśniające, co do legalności ustawienia wyżej wspomnianego krzyża. Po przeprowadzonej kontroli na miejscu Inspektorat przekazał nam informację, że krzyż znajduje się poza granicą działki, którą zarządzamy, i że w tej sytuacji dalsze postępowanie administracyjne będzie prowadzone bez naszego udziału.
Mimo, że formalnie sprawa nas już nie dotyczy, to jednak czujemy się w jakiś sposób odpowiedzialni za wszystko, co dzieje się w najbliższym otoczeniu cerkwi w Łopience. W dalszym ciągu prosimy więc wszystkich, o nie podejmowanie żadnych pochopnych działań i cierpliwe oczekiwanie na rezultaty postępowania władz administracyjnych. Uważamy, że najlepszą formą rozwiązywania takich sytuacji jest rzeczowy dialog wszystkich zainteresowanych stron. Towarzystwo Karpackie cały czas podtrzymuje wolę prowadzenia takiego dialogu.

                                                                                                                                 Prezes Towarzystwa Karpackiego
                                                                                                                                                 Juliusz Marszałek

127 dni na grzbietach Karpat

Wędrówka Dominika Księskiego Łukiem Karpat trwająca 127 dni i zakończona we wrześniu 2017 roku, była bez wątpienia wyjątkowa, a to przede wszystkim ze względu na niezwykle metodyczne i skrupulatne przeanalizowane od strony teoretycznej jej przygotowanie. Dominik zanim wyruszył dokładnie przemyślał samą ideę przejścia Łuku Karpat, a następnie precyzyjnie, kilometr po kilometrze opracował jego trasę, praktycznie nic nie zostawiając przypadkowi. Po czym, z niewielką pomocą grupy przyjaciół, całą ją przeszedł. Stąd też jego przejście przejdzie pewnie do historii jak wzór kanoniczny i każde następne – chcą, nie chcąc – będzie się musiało do niego odnosić. Można więc śmiało powiedzieć, że w dziejach przejścia Łuku Karpat (a było ich już około 20, z czego 12 w ciągu ostatnich 5 lat) zakończyła się faza improwizacji, a rozpoczęła kodyfikacja. Wszystkie swoje przemyślenia oraz relację z samej wędrówki ilustrowaną obficie doskonałymi zdjęciami przedstawi Dominik na najbliższych Spotkaniach Karpackich, które odbędą się jak zwykle w czwartek, 15 lutego 2018 r. o godz. 18 w Muzeum Ziemi PAN (Willa Pniewskiego) przy al. Na Skarpie 27 w Warszawie. Serdecznie zapraszamy. Czytaj dalej