Wszystko na temat: Huculszczyzna

Stifter i Vincenz – analogie

Nagranie z drugiego seminarium Pracowni Badań nad Spuścizną Stanisława Vincenza Instytutu Filologii Polskiej UWr zatytułowane Adalbert Stifter i Stanisław Vincenz – analogie, poświęconego pokrewieństwom twórczości Adalberta Stiftera, uznawanego dziś za klasyka literatury austriackiej i autora „Połoniny”, obejmujące wystąpienie prof. Jana Wolskiego z Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz dyskusję, której przewodzą prof. Aneta Mazur z Uniwersytetu Opolskiego i prof. Alois Woldan z Uniwersytetu Wiedeńskiego można już obejrzeć na kanale Pracowni na YouTube.

Barvínkový věnec

Ani żeśmy się spostrzegli, a tu Czesi mogą czytać w swoim języku już kolejny tom „Na wysokiej połoninie” Stanisława Vincenza. Tym razem jest to Barwinkowy wianek wydany jako drugi tom tetralogii.  Tak jak i Prawdwę strowieku na czeski przetłumaczył go David Zelinka. Wydawca tak zachęca do lektury książki:

Není to vědecká práce ani folklor. Vypravěč – rozvážný jako Homér – vrací do života duše a moudrost mnoha ztracených světů. Sága se zaplétá a rozvíjí, množí záhyby, odbočky, návraty, je živoucí, konkrétní, jízlivá, a nepřímo tak klade otazníky nad podmínky lidské existence – důkaz nahrazuje tajemstvím, jistotu otázkou, převrací všechny hodnoty.

I niech mi ktoś powie, że język czeski nie jest piękny. Przecież owe „zatracone światy” i „zapleciona saga” to dla polskiego ucha czystej wody poezja.

Jest „Zakarpacie” Grześka Rąkowskiego!

Z radością pragniemy poinformować, że ukazał się właśnie długo i z niecierpliwością oczekiwany VIII (i ostatni) tom z serii przewodników Grzegorza Rąkowskiego po Ukrainie zachodniej zatytułowany Zakarpacie. Przewodnik krajoznawczo-historyczny. Książka liczy aż 496 stron formatu B6, w tym 32 strony ze zdjęciami barwnymi, i zawiera 218 ilustracji w tekście i 52 mapki i planiki, oraz kolorową mapę załącznikową. Co tu dużo ukrywać, takiego przewodnika po polsku (myślę, że także w żadnym innym języku) po Zakarpaciu do tej pory nie było. Oprócz niezbędnej dozy informacji praktycznych, ogólnokrajoznawczych i obszernego rysu historycznego, znajdziemy w nim także informacje o znanych ludziach i zabytkach tego terenu. Część szczegółowa składa się z czterech rozdziałów:  „Nizina Zakarpacka”, „W górach komitatów Ung i Bereg”, „Północny Marmarosz” i „Zakarpacka Huculszczyzna”. Na koniec obszerny wybór literatury, oraz skorowidze nazwisk i nazw geograficznych.
Warto też odnotować, że drukarnię w tym samym czasie opuściło także już VII (!) wydanie Rewaszowego przewodnika pt. Beskid Niski dla prawdziwego turysty pod red. Pawła Lubońskiego, liczące 432 strony.

„Typy huculskie” Seńkowskiego na aukcji

Na 134 aukcji krakowskiego antykwariatu „Rara Avis”, która odbędzie się online 12-13 lutego 2022 r. pod numerami katalogowymi 619 i 620 znalazły się dwie pocztówki wydane w Żabiu w 1924 roku przez Mikołaja Seńkowskiego, największego z fotografów Huculszczyzny. Pierwsza przedstawia huculską grupę weselną jakich wiele sfotografował Seńkowski i podpisana jest dość lapidarnie „Huculszczyzna”. Druga zaś – moim zdaniem jedna z najlepszych fotografii Seńkowskiego – zatytułowana jest Typ huculskie i przedstawia grupę odświętnie ubranych mieszkańców Żabia obojga płci z kwitnącymi wierzbowymi gałązkami w rękach, zebranych przed cerkiewną bramką. Wszystko wskazuje na to, że jest to Wierzbowa czyli Palmowa Niedziela. Mnie w tym zdjęciu – chyba tylko częściowo pozowanym – uderza najbardziej duma i niczym nie zmącone poczucie własnej godności sfotografowanych osób. Czytaj dalej

Hucułeczka jak malowanie

Miło nam poinformować miłośników Huculszczyzny, że na 222 Aukcji Dzieł Sztuki galerii i domu aukcyjnego „Rynek Sztuki” w sali aukcyjnej przy ulicy Wschodniej 69 w Łodzi, w sobotę, 29 stycznia 2022 r. o godz. 12 można będzie stać się posiadaczem przecudnej urody pasteli pod tytułem „Mała Hucułka” autorstwa samego Kazimierza Sichulskiego.
Zimowy obrazek o wymiarach 75,5×54,5 cm, a więc całkiem spory przedstawiający niezwykle sympatyczną Hucułeczkę zakutaną po nosek w chyba trochę przyduży, pewnie maminy kraszaniek (sierak) z imponującymi darmowysami, wyceniono na 20 tysięcy złotych, ale najpewniej nowy właściciel będzie musiał za niego zapłacić niestety znacznie więcej.

Zimą w krainę Vincenza

Z dużą sympatią odnotowujemy zamieszczony w ostatnim numerze „Kuriera Galicyjskiego” (Nr 1, 17-31 styczeń 2022 oraz wersja elektroniczna) artykuł Dmytro Antoniuka zatytułowany „W krainie Vincenza”. Autor kilka dni temu odwiedził Huculszczyznę, w tym miejsca związane ze Stanisławem Vincenzem. Mamy więc okazję spojrzeć na znane nam okolice oczyma zimowego podróżnika nieukrywającego swojej fascynacji Huculszczyzną i jej krajobrazami. Antoniuk odwiedził między innymi Mykołę Iluka w jego muzeum w Werchowynie (Żabiem), miał też okazję podziwiać partie kolędnicze oraz spotkać osoby, których bliscy mieli jeszcze okazję znać Vincenza osobiście. Mimo trudności komunikacyjnych udało mu się także dotrzeć pod Krzyż Vincenzowski w Bystrzcu i podziwiać widoki zaśnieżonej Czarnohory. Czytaj dalej

Kto jest kim u Mikołaja Seńkowskiego

W Wierchowinie (Żabiu) w historyczno-krajoznawczym muzeum „Huculszczyzna” 22 grudnia tego roku odbyła się prezentacja opracowanego i wydanego przez Mirosława Blyzniuka zestawu trzynastu pocztówek zatytułowanego „Хто є хто на світлинах Миколи Сеньковського”. Autorowi udało się zidentyfikować osoby przedstawione na fotografiach wykonanych w latach 20. ubiegłego wieku przez znakomitego fotografa Huculszczyzny Mikołaja Seńkowskiego. Ich reprodukcje opatrzone na rewersie obszernym opisem zidentyfikowanych osób znalazły się w prezentowanym zestawie. Tu koniecznie trzeba przypomnieć, że Myrosław Blyzniuk wspólnie z Mykołą Sawczukiem i Waleryjem Kowtunem wydali w 2016 roku album zatytułowany „Huculszczyzna oczyma Seńkowskiego” (Микола Савчук, Мирослав Близнюк, Ковтун Валерій „Гуцульщина очима Сеньковського”) zawierający prawie dwieście reprodukcji pocztówek wydanych przez tego fotografa.
A jak już mowa o Mikołaju Seńkowskim, to serdecznie zapraszam do lektury obszernego artykułu o tym fotografie zamieszczonego w „Płaju” 52 z jesieni 1916 roku pt. Mikołaj Seńkowski, fotograf Huculszczyzny. Czytaj dalej

O Konferencji Vincenzowskiej na Huculszczyźnie

Jest nam bardzo miło i odnotowujemy to z dużą satysfakcją, że wieści o organizowanej przez nas niedawno Konferencji Vincenzowskiej pojawiły się także na samej Huculszczyźnie. Miejscowa gazeta „Werchowynski Wisti” w numerze z dnia dzisiejszego poświęciła temu wydarzeniu notkę pod intrygująco brzmiącym, ale bardzo adekwatnym  tytułem „Intelektualna tołoka z Vincenzem”. A tołoka to na Huculszczyźnie wspólna praca, którą z ochoty (a nie za pieniądze) wykonywano razem z sąsiadami. Traktowano to także jako rodzaj zabawy, możliwość spotkania, „nabywania się” z innymi, pracy z poczęstunkiem, a nawet muzyką i tańcami. Jak widać wszystko (no może z wyjątkiem muzyki i tańców) by się zgadzało, szczególnie w tych dziwnych, rozdzielających ludzi, pandemicznych czasach.

O Jerzym Stempowskim – „Płajowe” remanenty

Jutro przypada 128 rocznica urodzin Pana Jerzego, świetna więc okazja ku temu, żeby udostępnić na karpackich poświęcony mu esej „Przez Hostowce i Furatyki śladami Jerzego Stempowskiego” opublikowany w „Plaju” 60, a także żaby sprostować pewne zaszłe niegdyś nieporozumienie. Otóż w „Płaju” 35 z jesieni 2007 roku opublikowaliśmy tekst autorstwa Christiana Sénéchala* zatytułowany „Podroż przez Polską”. Powstał on na podstawie notatek z jego pobytu w Polsce w 1936 r., w tym w gościnie u Stanisława Vincenza na Huculszczyźnie, znajdujących się w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu w dziale rękopisów Archiwum Stanisława Vincenza (sygn. 17570/II). Wybrano z nich i przetłumaczono fragmenty dotyczące Huculszczyzny. Niestety znalazł się tam pewien błąd, który – nawet po latach – koniecznie trzeba sprostować, bowiem fragment notatek Senechala zapisany na osobnej kartce, który autorzy opracowania zinterpretowali jako charakterystykę Stanisława Vincenza, tak naprawdę dotyczył kogoś innego. Brzmi on następująco:

Spotkaliśmy się w schronisku na Popie Iwanie. Każdy z nas okropnie przemoczony. Zwróciłem uwagę na młodzieńczą sylwetkę, niebieskie oczy i głos pogodny, szepczący. Przez kilka dni rozmawialiśmy dowoli. O czym? – o wszystkim. Znałem już wielu „uniwersalnych mędrców”, nie znosiłem ich: wypowiadających się o wszystkim, „znających wszystko” czy na uniwersytetach, czy gdziekolwiek. Lecz tu było inaczej. Począwszy od literatury, medycyny, filozofii, ekonomii politycznej, historii, geografii, znajomość wiedzy była niezwykle precyzyjna, połączona ze znajomością teorii, syntezy i bieżącym kontaktem z najnowszymi faktami w nauce. Jego oceny i sądy wywoływały respekt, potwierdzały jego autorytet. Nie czerpał z tego powodu żadnej chwały. Wolał samotność w swojej ogromnej bibliotece. Wyruszał w góry pieszo lub na koniu i pozostawał tam 15 dni bez żadnych wiadomości ze świata, świata ludzi tkwiących przez cały rok w Warszawie, nie dając jednocześnie w tym czasie, również żadnych wieści o sobie.  Czytaj dalej

O uchodźcach i o Tatarskiej Przełęczy – raz jeszcze

Jak się okazuje, zamieszczona na naszym portalu prelekcja Leszka Rymarowicza dotycząca Stanisława Vincenza i jego podróży za Tatarską Przełęcz spotkała się z zainteresowaniem, czego dowodem jest opracowanie Łukasza Skwarka, który w oparciu o materiał fotograficzny oraz wspomnienia dr Adama Majewskiego opisuje chronologię ewakuacji 10 Brygady Pancerno-Motorowej płk Maczka na Węgry.

Przyczynek do historii ewakuacji oddziałów polskich przez granicę węgierską na Przełęczy Tatarskiej 19 września 1939 r.
Z zainteresowaniem wysłuchałem ciekawej prelekcji Leszka Rymarowicza pt. „Za góry czy za miedzę” zaprezentowanej na konferencji „Stanisław Vincenz – Czarnohora: miejsce i nie-miejsce”, a zwłaszcza zaintrygowały mnie prezentowane tam zdjęcia węgierskiego fotoreportera Berkó Pála, przedstawiające przekraczanie granicy polsko-węgierskiej przez polskie oddziały we wrześniu 1939 roku. W oparciu o znane mi wspomnienia przedwojennego lwowskiego lekarza, chirurga, a w czasie wojny żołnierza m.in. 3 Batalionu Strzelców Karpackich, dr Adama Majewskiego opublikowane w książce pt. „Wojna, ludzie i medycyna”, który we wrześniu 1939 r., po różnych, opisanych we wspomnieniach perypetiach, wraz z 24 Pułkiem Ułanów z Kraśnika, wchodzącym w skład 10 Brygady Kawalerii płk. Maczka nad ranem 19 września 1939 r. przekroczył granicę węgierską na Przełęczy Tatarskiej, pokusiłem się o próbę dokładniejszego datowania samych zdjęć, jak i miejsc, które przedstawiają. Otóż duża, śródgórska polana ze zgromadzonymi pojazdami to zapewne miejsce pierwszego postoju polskich jednostek na ziemi węgierskiej. Czytaj dalej